- Fidesz i Viktor Orban oznaczają historyczne zagrożenie dla Europy, a przede wszystkim dla Węgier – oświadczył Timmermans.

Według niego Orban chce wyprowadzić Węgry z serca Europy. Zaapelował, by przyjrzeć się, kto jest przyjacielem Orbana – i wymienił m.in. wicekanclerza Austrii Heinza-Christiana Strache oraz wicepremiera Włoch Matteo Salviniego.

- Co do jednego są to miłośnicy Władimira Władimirowicza Putina. To nie może być dla Węgrów dobra wiadomość – oznajmił, podkreślając, że intencje Putina są oczywiste: jest to osłabienie UE oraz odebranie mieszkańcom gospodarczego i społecznego bezpieczeństwa.

Za optymistyczne uznał jednak to, że Węgrzy nadal uważają się za część Unii Europejskiej i chcą w niej pozostać.

Ze swej strony szef MSZP Bertalan Toth oświadczył, że stawką zbliżających się wyborów do PE jest powstrzymanie „Salviniego, Orbana i ich skrajnie prawicowych przyjaciół”. Obiecał, że jego partia wraz z partią Dialog będą podejmować starania, by ze środków unijnych korzystały nie skorumpowane rządy i wielonarodowe koncerny, tylko węgierscy pracownicy, i by młodzi ludzie nie musieli wyjeżdżać za granicę.

Obecność Timmermansa w Budapeszcie Fidesz skomentował tak, że opozycja węgierska stanęła murem za wiodącym kandydatem sił proimigracyjnych. Rzecznik Fideszu Balazs Hidveghi ostrzegł, że Timmermans jest „człowiekiem (amerykańskiego finansisty George’a) Sorosa” i jeśli zostanie szefem KE, to zalegalizuje imigrację gospodarczą, co będzie oznaczało obowiązkowe kwoty relokacyjne, osiedlanie migrantów i karanie krajów, które są temu przeciwne.

Hidveghi zaznaczył, że po przeciwnej stronie znajduje się Fidesz i jego koalicjant Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa, reprezentujący ludzi, którzy nie chcą dyktatu Brukseli i chcą powstrzymać imigrację oraz obronić swoją ojczyznę.