Za zawieszeniem Fideszu opowiedziało się 190 osób, a trzy były przeciwko. Węgierska partia nie będzie miała prawa brać udziału w spotkaniach EPL, nie będzie też miała prawa do głosowania ani proponowania kandydatów na stanowiska w tej rodzinie politycznej. To mocna i jasna decyzja oparta na naszych wspólnych wartościach"- mówił po ogłoszeniu rozstrzygnięcia szef frakcji EPL w europarlamencie i kandydat chadeków na przyszłego szefa Komisji Europejskiej Manfred Weber.

Dla Orbana pierwszą widoczną konsekwencją będą zamknięte drzwi na szczyt liderów EPL, w którym tuż przed posiedzeniem Rady Europejskiej biorą udział m.in. kanclerz Niemiec Angela Merkel, premier Irlandii Leo Varadkar, premier Bułgarii Bojko Borisow, kanclerz Austrii Sebastian Kurz, szef KE Jean-Claude Juncker oraz szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Zgromadzenie polityczne - jak relacjonowali jego uczestnicy zza zamkniętych drzwi - przebiegało dość burzliwie. Najostrzejsze wystąpienia pod adresem partii Orbana mieli przedstawiciele Niemiec, Szwecji i Finlandii. Występujący w imieniu polskiej delegacji prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (jest wiceszefem EPL) mówił, według źródeł, że nie ma podziału na wschód i zachód, decyzja nie jest przeciwko Węgrom, ale w UE chodzi też o zasady, dlatego zawieszenie jest konieczne.

Początkowo Orban odrzucał tekst rezolucji mówiącej o tym, że Fidesz dobrowolnie zaproponował konsekwencje w postaci zawieszenia. Według źródeł PAP groził wręcz, że wyjdzie w takim przypadku z Europejskiej Partii Ludowej. Również szef jego kancelarii ostrzegał w mediach, że jeśli Fidesz zostanie zawieszony, to wystąpi z EPL. Później ku zaskoczeniu uczestników szef węgierskiego rządu złagodził swój ton i ostatecznie po niewielkich zmianach w tekście rezolucji zgodził się na nią. Zmiany mówią o tym, że szefostwo EPL i Fidesz wspólnie zgodziły się, że partia zawiesi swoje członkostwo, dopóki nie będzie gotowy raport specjalnego komitetu w tej sprawie.

Delegaci ustalili, że powołana zostanie grupa "mędrców" składająca się z byłego szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, byłego szefa PE Hansa-Gerta Poetteringa oraz byłego kanclerza Austrii Wolfganga Schuessela. Bedą oni monitorować wdrażanie przez Fidesz przedstawionych warunków oraz oceniać poszanowanie praworządności i wartości EPL. W odpowiednim czasie komitet ten ma przygotować raport dla szefostwa EPL, po czym zostanie wydana ostateczna decyzja w sprawie przyszłości węgierskiego ugrupowania. "Wykluczenie Fideszu cały czas jest możliwe" - ostrzegał Weber.

Przegłosowana przez zgromadzenie rezolucja przypomina o warunkach, jakie Fideszowi przedstawił szef frakcji EPL w PE. Chodziło o zdjęcie plakatów z szefem KE, na których twierdzono, że chce on wraz z amerykańskim finansistą George'em Sorosem sprowadzić do Europy miliony imigrantów, przeproszenie za słowa, że ci, którzy domagali się wyrzucenia Fideszu z EPL za tę kampanię, to "pożyteczni idioci" oraz wyjaśnienie sytuacji Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU). Założony przez Sorosa w latach 90. Uniwersytet Środkowoeuropejski, który wciąż działa na Węgrzech, jest zmuszany do przeniesienia się do Wiednia. Powód to brak umowy z węgierskimi władzami. Weber wyszedł jednak w tym miesiącu z koncepcją, która może zmienić tę sytuację przez włączenie do współpracy z CEU Uniwersytetu Technicznego w Monachium.

"Walka jeszcze się nie skończyła"

"Odparty atak" – napisał wielkimi literami na pierwszej stronie dziennik "Magyar Hirlap", oceniając, że odejścia Fideszu z EPL chciały siły lewicowo-liberalne.

Gazeta podkreśla, że zrodziło się rozwiązanie kompromisowe: "jako najsilniejsza partia EPL jednostronnie zawiesiliśmy korzystanie ze swoich praw w partii ludowej". Dziennik przytacza przy tym słowa premiera Viktora Orbana ze środowej konferencji prasowej: "Nas nie można ani wykluczyć, ani zawiesić".

Komentator gazety Sandor Faggyas pisze o "sukcesie Fideszu w Brukseli". Według niego stawką środowego posiedzenia zgromadzenia politycznego EPL tylko pozornie było wykluczenie Fideszu, w istocie szło bowiem o to, "czy uda się zapobiec pokawałkowaniu największej i najsilniejszej europejskiej rodziny partyjnej, usunięciu konserwatywnego skrzydła chrześcijańsko-demokratycznego i przesunięciu punktu ciężkości w kierunku lewicowo-liberalnym".

Według komentatora Fidesz zgodził się na kompromisowe rozwiązanie polegające na tym, że "EPL zdejmuje z porządku dziennego sprawę wykluczenia lub zawieszenia Fideszu w zamian za jednostronne zawieszenie przez Fidesz korzystania ze swych praw", a uczynił to dla dobra przyszłości EPL, w szczególności jej powodzenia w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Przytaczając słowa Orbana, że Fidesz w żadnym wypadku nie zrezygnuje ze swojej polityki migracyjnej, Faggyas ocenia, że "wczorajszą bitwę mimo wszelkich oznak czegoś przeciwnego wygrał Fidesz". Podkreśla jednak, że walka jeszcze się nie skończyła i jest kwestią otwartą, czy wygra też EPL.

Według niego po środowym głosowaniu można sobie wyobrazić, że szef frakcji EPL w PE Manfred Weber zniknie w odmętach przeszłości. Faggyas pisze, że "ani z intelektualnego, ani z moralnego punktu widzenia nie jest on zdolny do tego, by stać się oddanym, skutecznym politykiem" w przeciwieństwie do Orbana, który w 2018 roku już po raz czwarty został premierem.

"Wczoraj po południu ulegająca błyskawicznej erozji góra partii ludowej urodziła w Brukseli mysz. Ale być może wciąż jest nadzieja, że wróci rozsądek tym odchodzącym od wiary, pogrążonym w taktyce ludziom chwili, którzy sądzą, że za cenę wykluczenia chrześcijańsko-demokratycznej polityki reprezentowanej przez Fidesz zdołają się dochrapać dobrze płatnych brukselskich stanowisk kierowniczych" – czytamy.

Inny prorządowy dziennik "Magyar Nemzet" wybija słowa Orbana, że podjęto dobrą decyzję i jedność EPL została zachowana, a dopiero po wyborach okaże się, czy grupa ta skręci w lewo, czy w prawo.

Gazeta przytacza przy tym opinię dyrektora Centrum na Rzecz Praw Podstawowych Miklosa Szantho, że w EPL pozostał dylemat: "EPL albo będzie chrześcijańska, albo jej nie będzie".

Zdaniem lewicowego dziennika "Nepszava" po środowym posiedzeniu "Fidesz jest i wewnątrz, i na zewnątrz" Europejskiej Partii Ludowej. Gazeta podkreśla też, że już od momentu podjęcia decyzji w sprawie Fideszu była ona odmiennie interpretowana przez uczestników: Weber oznajmił, że EPL zawiesiła członkostwo Fideszu, zaś Orban – że Fidesz sam się zawiesił.