Oligarcha, skłócony z ustępującym prezydentem Petrem Poroszenką, walczy obecnie o odzyskanie środków, które miał stracić w wyniku przeprowadzonej w 2016 roku nacjonalizacji PrywatBanku, kontrolowanego przez niego największego banku komercyjnego na Ukrainie. Zdaniem komentatorów sprawa PrywatBanku będzie jednym z pierwszych i najważniejszych testów dla Zełenskiego w roli prezydenta. Kołomojski mówił w wywiadach, że chce dostać za bank 2 mld dolarów odszkodowania.

Kołomojski, który mieszka obecnie w Izraelu, lecz zapowiada rychły powrót na Ukrainę, udzielił wywiadu dziennikarzom antykorupcyjnego projektu bihus.info. Pytany, czy Zełenski jest człowiekiem, który może mu odmówić odpowiedział, że nie musi o nic go prosić.

O nic nie będę go prosił, do niczego nie jest mi potrzebny. Kołomojski jest samowystarczalnym człowiekiem i nigdy nie zwraca się do nikogo z prośbami - oświadczył. Zajmuję się biznesem od młodych lat i nigdy nikogo o nic nie prosiłem. Sam przebijałem się w życiu i władza mi nigdy nie sprzyjała; najważniejsze, żeby nie przeszkadzała - podkreślił.

Według miliardera oskarżenia, że Zełenski jest marionetką w jego rękach były jedynie elementem kampanii wyborczej. To były wybory. Minął od nich już ponad tydzień i więcej tego hasła (o marionetce) nie słyszałem - powiedział.

Zełenski, showman i producent programów kabaretowych w należącej do Kołomojskiego stacji telewizyjnej 1+1 utrzymuje, że wiążą go z biznesmenem jedynie interesy. W kampanii wyborczej wytykano mu jednak, że porusza się samochodami należącymi do grupy oligarchy i korzysta z usług jego adwokatów. Zełenski w ciągu ostatnich dwóch lat miał także odbyć 11 podróży do Genewy, gdzie mieszkał Kołomojski, a po jego przeprowadzce do Izraela miał tam być dwukrotnie.

W wywiadzie dla bihus.info Kołomojski oświadczył m.in. że nie jest dla niego istotne, czy Zełenski rozwiąże parlament i ogłosi przedterminowe wybory. Wszystko mi jedno. Pytanie polega jednak na tym, po co rozwiązywać parlament. Jeśli powiedzą, że to, co zostanie wybrane, będzie lepsze, to mam wątpliwości - powiedział.

W rozmowie z dziennikarzami miliarder skrytykował wydarzenia na kijowskim Majdanie z przełomu 2013 i 2014 roku, w wyniku których obalony został ówczesny prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz.

Majdan był zły, bo doprowadziła do niego władza Janukowycza. Rewolucja zawsze jest złe - ocenił. Zdaniem Kołomojskiego w wyniku Majdanu Ukraina straciła 13 mln osób, które z różnych względów opuściły kraj. Jak podkreślił, nie dotyczy to liczby ludzi, którzy pozostali na zajętym przez Rosję Krymie oraz w opanowanym przez separatystów Donbasie.

Mówiąc o konflikcie w Donbasie oligarcha nazwał go konfliktem obywatelskim. Jest to konflikt obywatelski, można powiedzieć, że jest to wojna domowa, ale wojna ma bardziej globalny wymiar. To jest konflikt obywatelski - powiedział.

Według biznesmena w Donbasie walczą Ukraińcy z Ukraińcami, zaś Rosja popiera jedną część Ukraińców i gdyby jej nie było, to Ukraińcy już dawno by to zakończyli i doszli do porozumienia. Przyznał jednocześnie, że konflikt w Donbasie został sprowokowany i zorganizowany przez Rosję. Po drugiej stronie (ukraińskiej) także jednak nie wszystko było w porządku - oświadczył Kołomojski.