Jak informuje tygodnik "Sieci", na fotografiach widać obydwa pomieszczenia, w których we wrześniu 2018 r. i w maju bieżącego roku pracowali polscy prokuratorzy.
– czytamy w artykule.
Tygodnik opisuje także środki ostrożności stosowane przez Rosjan.
- czytamy.
Tygodnik podaje, że dokumentacja fotograficzna, bardzo obszerna, zawierająca nawet kilka tysięcy zdjęć została wykonana już podczas pierwszych wizyt. - informuje gazeta. Dodaje, że tylko niektóre części wraku można podnieść, ale to także robią Rosjanie.
Gazeta informuje, że wstępny plan kierownictwa zespołu śledczego nr 1 w Prokuraturze Krajowej zakładał, że każdy element zostanie opatrzony indywidualnym kodem paskowym. - czytamy. Na każdym kroku polskim prokuratorom towarzyszyła spora gromada przedstawicieli Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.
W artykule przypomniano, że na Moskwa każdorazowo odpowiada, że nie odda wraku do czasu, aż zakończy własne śledztwo. - czytamy.
Gazeta wskazuje, że Polska nadal nie otrzymała m.in. dokumentów dotyczących lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, zdjęć i materiałów wideo z wyznaczania sektorów na miejscu katastrofy oraz protokołów oględzin elementów samolotu (m.in. agregatów i lewego skrzydła) z lat 2011-12.
czytamy w tygodniku. Jak wskazano, prokuratura nie ma narzędzi do wpłynięcia na decyzje Moskwy. Potrzebne jest zaangażowanie władz państwowych, uruchomienie kontaktów i nacisków międzynarodowych.
"Sieci" przypominają o przyjętej przed rokiem przez Radę Europy rezolucji wzywającej Rosję do oddania polskiej własności. Jak podaje tygodnik, kilka miesięcy temu w Warszawie był emisariusz Rady Europy, który został wyznaczony do mediacji między Polską a Rosją. - czytamy.
- powiedział tygodnikowi urzędnik MSZ.
czytamy w tygodniku.