Umowa dotycząca tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę wygasa z końcem tego roku. Kijów obawia się, że jeśli do tego czasu nie dojdzie do porozumienia z Rosją, Moskwa wstrzyma lub ograniczy dostawy do tego kraju.

Kolejna runda rozmów w sprawie tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę, która odbyła się pod koniec października w Brukseli zakończyła się fiaskiem. W negocjacjach brała udział Komisja Europejska, która chce wynegocjować kontrakt 10-letni. Rosja nie chce się jednak na niego zgodzić.

Rozmowy komplikuje fakt, że Moskwa chce połączyć ustalenia w sprawie tranzytu ze sprawą należności Gazpromu wobec ukraińskiego Naftohazu, które decyzją sądu arbitrażowego w Sztokholmie rosyjska firma ma uregulować, ale jak dotąd nie chce się zastosować do wyroku. Moskwa nadal nie ma jednak gotowej alternatywnej trasy dostaw do Europy, jakim miał być gazociąg Nord Stream 2.

Prezydent Rosji oświadczył ponadto, że Kreml "przyjmuje z zadowoleniem wycofanie wojsk ukraińskich i separatystów z zapalnych punktów na wschodniej Ukrainie". W sobotę siły rządowe Ukrainy i prorosyjscy separatyści w Donbasie rozpoczęli wycofywanie wojsk i uzbrojenia na odcinku frontu w rejonie miejscowości Petriwske w obwodzie donieckim. Do poprzedniego rozgraniczenia wojsk w Donbasie doszło 29 października w okolicach miasteczka Zołote w obwodzie ługańskim, a wcześniej strony konfliktu wycofały się w miejscowości Stanica Ługańska.

Putin wyraził nadzieję, że prezydent USA Donald Trump weźmie udział 9 maja w obchodach 75. rocznicy zwycięstwa w II wojnie światowej w Moskwie. Kreml informował w czerwcu, że zaprosił Trumpa na te obchody.