- mówiła von der Leyen w przemówieniu wygłoszonym w London School of Economics.
Jak wyjaśniła, bez swobody przepływu osób nie może być swobody przepływu kapitału, towarów i usług, a bez równych reguł w kwestii ochrony środowiska, prawa pracy, podatków czy pomocy rządowej, Wielka Brytania nie będzie miała nieograniczonego dostępu do unijnego rynku.
Zapewniła jednak, że UE przystąpi do negocjacji pełna dobrych intencji. - mówiła.
Ostrzegła zarazem, że UE będzie w negocjacjach bronić swoich interesów oraz że nie jest możliwe, by takie porozumienie obejmowało wszystkie aspekty, jeśli okres przejściowy nie zostanie przedłużony poza rok 2020.
ostrzegała szefowa KE.
Pomimo tych ostrzeżeń przemówienie von der Leyen było - jak zwracają uwagę brytyjskie media - utrzymane w zupełnie innym, cieplejszym tonie niż jej poprzednika Jean-Claude'a Junckera. Von der Leyen zaczęła od osobistego wątku, wspominając jak przed laty studiowała na LSE.
- zdradziła. Mówiła również o trwającej do dziś fascynacji i podziwie dla Wielkiej Brytanii, oraz o wkładzie, który wniósł tej kraj do Unii Europejskiej.
Po południu nowa przewodnicząca spotka się z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem. Będzie ona pierwszym przywódcą przyjętym przez niego po grudniowych wyborach parlamentarnych. Zdecydowane zwycięstwo, które odniosła w nich rządząca dotychczas Partia Konserwatywna, przesądziło w praktyce, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE nieodwołalnie nastąpi 31 stycznia.
Po tej dacie rozpocznie się trwający do końca roku okres przejściowy, w którym relacje między obydwoma stronami pozostaną na dotychczasowych zasadach i podczas którego powinna zostać wynegocjowana nowa umowa handlowa. Johnson wyklucza możliwość przedłużenia okresu przejściowego, nawet gdyby takiej umowy nie udało się zawrzeć.