Pomysł zorganizowania spotkania czworga przywódców pojawił się tydzień temu. Z inicjatywą tą wystąpił prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron wyrazili gotowość do udziału w rozmowach, które wstępnie zostały zaplanowane na 5 marca. Jednak Kreml od początku informował, że nie jest zainteresowany szczytem z udziałem Francji, Niemiec, Turcji i Rosji. Podczas wtorkowej rozmowy z Merkel Putin oświadczył jedynie, że jego czwartkowe spotkanie z Erdoganem będzie miało przełomowe znaczenie dla wojny w Syrii.

Reklama

Wobec odmowy Putina wzięcia udziału w czterostronnym spotkaniu Merkel oświadczyła, że opowiada się za ustanowieniem stref bezpieczeństwa w północno-zachodniej Syrii, gdzie obecnie toczą się zacięte walki między wspomaganą przez rosyjskie wojska syryjska armią a rebeliantami, wspieranymi przez żołnierzy tureckich.

We wtorek na temat syryjskiego konfliktu wypowiedział się także przebywający w Helsinkach minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, który oświadczył, iż rosyjskie wojska nie przestaną walczyć z terroryzmem w syryjskiej prowincji Idlib. Zdaniem Ławrowa tylko w ten sposób da się rozwiązać europejski kryzys migracyjny.

Jednocześnie ministerstwo obrony Rosji, jak podała agencja Interfax, odrzuciło informacje Turcji i krajów zachodnich o zbliżającym się kryzysie humanitarnym w Idlibie, gdzie według ONZ niemal 1 mln ludzi, uciekając przed ofensywą wojsk reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada, opuściło swoje domy i skierowało się w bardziej bezpieczne rejony, głównie w pobliże granicy z Turcją.

Zdaniem Rosji obecnie w pobliżu granicy syryjsko-tureckiej przebywa ok. 200 tys. uchodźców, natomiast od początku tego roku na terytorium Turcji przedostało się tylko 35 tys. uchodźców. Kreml, jak pisze Interfax, informacje o wyższej liczbie migrantów w Idlibie określa jako nieuzasadnione.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow we wtorek odrzucił także zarzuty ze strony ONZ, jakoby Rosja w zeszłym roku dopuściła się w Syrii zbrodni wojennych. Zdaniem Moskwy śledczy ONZ nie są w stanie stwierdzić, co dzieje się w Idlibie, jeśli nie ma ich na miejscu. Zdecydowanie odrzucamy te twierdzenia - podkreślił Pieskow.

Agencja Reuters przypomina, że w raporcie komisji śledczej ONZ stwierdzono, że Rosja, czyli główny sojusznik rządu syryjskiego w walce przeciwko rebeliantom i dżihadystom w Idlibie, w lipcu i w sierpniu zeszłego roku przeprowadziła naloty w tej prowincji na pełne ludzi targowisko oraz na obóz dla przesiedleńców, w wyniku czego zginęły dziesiątki cywilów.

Pieskow jednocześnie oświadczył, że Rosja ma nadzieję zminimalizować ryzyko bezpośredniego starcia z Turcją w Syrii, mimo iż obecnie sytuacja jest bardzo napięta. Obie strony konfliktu toczą od kilku dni zacięte walki o Sarakib - strategiczne miasto w Idlibie, które kilkanaście dni temu zostało odbite przez rebeliantów, ale w poniedziałek siły syryjskie znów przejęły znaczną jego część.

Mamy nadzieję, że jesteśmy w stanie całkowicie zminimalizować ryzyko bezpośredniej konfrontacji z Turcją dzięki ścisłemu kontaktowi między dowódcami sił zbrojnych obu krajów - powiedział Pieskow.

W walkach o Sarakib we wtorek wojsko tureckie zestrzeliło syryjski samolot, trzeci od niedzieli, gdy walki o to miasto zdecydowanie przybrały na sile. Wspierani przez Turcję rebelianci twierdzą, że przeciwko sobie mają tysiące bojowników z Iranu, Libanu i Iraku, którzy zostali najęci przez rząd w Damaszku w celu wzmocnienia rządowej armii.

Władze Turcji oficjalnie ogłosiły w niedzielę, że jej siły rozpoczęły ofensywę wojskową w Idlibie przeciwko siłom reżimu prezydenta Baszara el-Asada w odpowiedzi na ataki na tureckich żołnierzy. Armia syryjska podała tego dnia, że w Idlibie siły tureckie strąciły dwa samoloty syryjskie i zbombardowały pas startowy wojskowego lotniska Najrab w prowincji Aleppo, również w północno-zachodniej części kraju.

W związku z zestrzeleniem samolotów armia syryjska poinformowała o zamknięciu przestrzeni powietrznej w całej północno-zachodniej części kraju, gdzie położony jest Idlib. Zapowiedziała, że każdy samolot, który naruszy przestrzeń powietrzną, będzie traktowany jak obiekt nieprzyjacielski.

Konflikt zbrojny w Idlibie powoduje, że tysiące migrantów z tej prowincji uciekają do Turcji. Tam chcą oni wykorzystać deklarację Ankary o otwarciu granic i próbują przedostać się na terytorium Unii Europejskiej, są jednak zatrzymywani na greckiej granicy, gdzie w ostatnich dniach niejednokrotnie dochodziło do zamieszek.

Reklama

W ostatnich latach Turcja przyjęła 4 mln uchodźców, w tym około 3,6 mln z Syrii, a na mocy umowy z UE z 2016 roku zaostrzyła kontrole graniczne z Europą i zobowiązała się do zatrzymywania migrantów na swoim terytorium. Jednak Ankara od dawna narzeka na brak unijnego wsparcia w opiece nad największą populacją uchodźców na świecie.