Orzeczenie trybunału, powołanego w 2000 roku dla Południowoafrykańskiej Wspólnoty Rozwoju, stanowi moralną i polityczną porażkę prezydenta Mugabe. To na jego rozkaz murzyńska ludność kraju trzy lata temu odbierała białym ich grunty, aby rozdzielić je wśród rdzennej, murzyńskiej ludności.

Decyzja ta doprowadziła Zimbabwe na skraj bankructwa. Czarni farmerzy nie bardzo radzą sobie z uprawą i w całym kraju brakuje żywności. Nie ma też czego eksportować za granicę, więc rządowi brakuje dewiz na opłacenie energii elektrycznej, paliwa, a nawet wody.

Trybunał zajął się tą sprawą na wniosek białego farmera z Zimbabwe Mike'a Campbella, który - jak twierdzi - wyczerpał wszelkie możliwości dochodzenia swych praw we własnym kraju.

Nie wiadomo, jak rząd Zimbabwe, często krytykowany za łamanie prawa, zareaguje na werdykt trybunału. Prezydent Robert Mugabe nie skomentował wyroku. Ogłosił za to, że ponownie zamierza ubiegać się o władzę.

Mugabe ma już 83 lata, a krajem rządzi nieprzerwanie od 27, ale nie czuje się zmęczony. Kongres Afrykańskiego Narodowego Związku Zimbabwe - Frontu Patriotycznego (ZANU-PF) zgłosił jego kandydaturę do marcowych wyborów prezydenckich.

Jak donosi z Harare korespondent agencji AFP, ogłoszeniu ponownej kandydatury Mugabe towarzyszą w całym kraju wzmożone działania represyjne policji wobec opozycji.