Nic nie zapowiadało tragedii. Jednak nagle ciszę spokojnego popołudnia nad Kalifornią rozerwał trzask i huk. Nad miastem Coronado zderzyły się dwa prywatne samoloty. Cztery osoby zginęły. Odłamki maszyn spadły na pełen aut parking.
Wszystko wydarzyło się około 70 kilometrów na południowy wschód od Los Angeles w nocy czasu polskiego. Fragmenty rozbitych samolotów spadły na nowiutkie auta, ustawione na parkingu salonu samochodowego.
Śledczy starają się ustalić, kto dokładnie był w maszynach w momencie wypadku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|