Na partyjnym zebraniu trzeba być zwartym, czujnym i gotowym. Jeśli jest inaczej, można wylecieć z pracy. Przekonał się o tym pewien chiński urzędnik. Stracił posadę, bo przysnął na zebraniu, a pobudkę urządził mu sam pierwszy sekretarz miejscowego komitetu komunistycznej partii.
Wicedyrektor biura do spraw promocji inwestycji miasta Kunming w południowo-zachodnich Chinach Jiang Wenhui zasnął na zebraniu dotyczącym rozwoju stref ekonomicznych. Pech chciał, że siedział akurat w pierwszym rzędzie. Obudził go sam sekretarz miejscowego oddziału partii komunistycznej.
"Właśnie on miał robić notatki z przemówienia na temat inwestycji, ale jego chrapanie pokazało, iż nie jest zainteresowany pracą" - napisała oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua.
Pan Jiang będzie więc teraz musiał pożegnać się ze swoją posadą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane