Makabrycznego odkrycia dokonał jeden z pracowników remontujących willę Mela Gibsona. W dobudowanej ostatnio części domu znalazł ciało 48-letniego mężczyzny. Okazało się, że to zwłoki konstruktora, który także pracował przy remoncie. Mężczyzna powiesił się.
Wszystko wydarzyło się, kiedy aktora i jego rodziny nie było w domu. Gibson i jego bliscy wyprowadzili się z Agoura Hills niedaleko Malibu na czas wielkiego remontu. W willi zostali tylko zatrudnieni przy pracach robotnicy.
Dlaczego jeden z nich postanowił odebrać sobie życie właśnie w domu gwiazdora? Tego nie wiadomo. Kiedy wczoraj rano znaleziono jego ciało, było już w początkowej fazie rozkładu. A to oznacza, że od chwili śmierci minęło już kilka godzin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl