Dziennik Gazeta Prawana logo

Pelikan zestrzelił australijski myśliwiec

19 kwietnia 2008, 15:52
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
O dużym szczęściu może mówić dwóch pilotów australijskiego F-111. W samolot, lecący 900 metrów nad ziemią, uderzył pelikan. Ptak najpierw zniszczył dziób maszyny, a potem wciągnął go silnik. Piloci nie mogli się katapultować, bo samolot był nad miastem, więc przez 30 minut starali się dociągnąć maszynę do bazy.

Dziura w skrzydle, połamany nos, zniszczony silnik. Australijski F-111 wygląda, jakby wrócił z misji bojowej w Afganistanie a nie lotu szkoleniowego niedaleko Brisbane. Zniszczenia spowodował nie talibański ogień przeciwlotniczy a... zwykły pelikan, pisze australijski "Herald Sun".

Piloci lecieli z prędkością 550 km/h na wysokości kilometra, gdy w samolot uderzył ptak. Maszyna straciła stabilność i oficerom ledwo udało się utrzymać w powietrzu. Nie chcieli się katapultować, bo lecieli nad terenem zabudowanym i wiedzieli, że samolot spadłby na domy. Dlatego robili wszystko, by maszynę doprowadzić do bazy.

Przez pół godziny szarpali się ze sterami, lecąc tylko na jednym silniku, a wreszcie udało im się wylądować. Samolot trafi teraz na generalny remont, którego koszt to kilkaset tysięcy australijskich dolarów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj