W Rosji, jak za dawnych czasów, za polityczne dowcipy trafia się przed sąd. Pewien student wysłał do jednej z lokalnych gazetek informację, że szykuje zamach na prezydenta elekta Dmitrija Miedwiediewa. Dowcip faktycznie był kiepski, ale nikt nie spodziewał się, że sąd skaże za niego na ponad rok więzienia.
Sędzia z Barnaułu nie miał żadnej litości dla studenta Antona Jepichina. Uznał go za winnego "rozpowszechniania fałszywych pogłosek o ataku terrorystycznym" i skazał na więzienie w zawieszeniu.
Studentowi nie udało się przekonać wymiaru sprawiedliwości, że to był kiepski żart, a on jest spokojnym człowiekiem, który nie ma żadnych związków z terrorystami i nie chce zaatakować prezydenta Rosji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|