Tylko w taki sposób mogę pomóc mężowi (odbywającemu obecnie karę aresztu Siarhiejowi Cichanouskiemu- PAP) – cytuje Cichanouską Radio Swaboda.

Reklama

Wcześniej pretendentka do udziału w wyborach prezydenckich przekazała portalowi TUT.by nagranie, w który poinformowała o groźbach pod adresem swoim i swoich dzieci.

Otrzymałam telefon z groźbami pod adresem moim i dzieci z żądaniem wycofania się – powiedziała Cichanouska w nagraniu wideo przekazanym portalowi TUT.by.

Stoję przed wyborem: dzieci lub dalsza walka, myślę, że wybór jest oczywisty – powiedziała kobieta w nagraniu. Mówiła również, że zrezygnuje z kampanii, jeśli okaże się, że groźby są uzasadnione i rzeczywiście istnieje jakieś zagrożenie dla bezpieczeństwa jej rodziny.Cichanouska, która zarejestrowała swój komitet wyborczy, gdy nie zdołał tego zrobić jej mąż, popularny wideobloger, w poniedziałek wieczorem poinformowała o zebraniu wymaganej liczby 100 tys. podpisów poparcia.

Siarhiej Cichanouski nie zarejestrował się jako kandydatów na wybory, ponieważ w czasie składania dokumentów odbywał karę aresztu. Później pełnił funkcję szefa sztabu swojej żony.

Obecnie znowu jest w areszcie. 29 maja podczas pikiety wyborczej Cichanouskiej został zatrzymany. Wszczęto wobec niego sprawę karną o organizowanie działań naruszających porządek publiczny i za "zastosowanie przemocy wobec milicjanta”.

Cichanouski, którego wideoblog, poświęcony problemom zwykłych Białorusinów, cieszy się ogromną popularnością, został nazwany przez portal Naviny.by "nowym liderem białoruskiej ulicy”. Jego spotkania z Białorusinami, które były transmitowane online władze uznały za "nielegalne akcje”.

Wcześniej z wyścigu wyborczego wycofał się już deputowany Aleh Hajdukiewicz i bizneswoman Natalja Kisiel.

Zbiórkę podpisów kontynuuje oprócz Cichanouskiej 12 kandydatów. Najpoważniejszy oponent Alaksandra Łukaszenki, bankier i były szef rosyjskiego Biełhazprambanku, zebrał już rekordową (jeśli nie liczyć urzędującego prezydenta) w historii Białorusi liczbę podpisów – ponad 330 tys.

W ubiegłym tygodniu władze poinformowały o postępowaniu karnym wobec kilkunastu byłych współpracowników Wiktara Babaryki z Biełhazprambanku, dotyczące prania pieniędzy i unikania płacenia podatków. Według prezydenta Łukaszenki sam Babaryka również był w tej "szajce”.