Dziennik Gazeta Prawana logo

Terroryści z ETA znów dali o sobie znać

23 września 2008, 00:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Seria zamachów zaczęła się w niedzielę rano. Samochód-pułapka eksplodował przed jednym z banków w baskijskiej stolicy Vitorii. Tym razem nikomu nic się nie stało, ale cztery godziny później ładunek podłożony w nadmorskiej miejscowości Ondarroa lekko ranił 10 osób - donosi DZIENNIK.

Ciąg dalszy nastąpił wczoraj rano. Przed budynkiem akademii wojskowej w Santonie w sąsiedniej Kantabrii wybucha następna bomba. Zginął hiszpański żołnierz. To piąta ofiara śmiertelna ETA, od czasu kiedy w czerwcu zeszłego roku organizacja porzuciła ogłoszone przez siebie zawieszenie broni.

Nie przypadkiem ETA postanowiła przypomnieć o sobie akurat teraz. Dziś szef regionalnego rządu Kraju Basków Juan Jose Ibarretxe ma złożyć w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu pozew przeciw Hiszpanii, gdyż ta zabroniła przeprowadzenia referendum w sprawie przyszłości niespokojnego regionu. ETA od dawna oskarża kierowany przez umiarkowanych nacjonalistów rząd baskijski o zbytnią ugodowość wobec Madrytu.

"ETA po fali aresztowań jest mocno osłabiona, więc to dla niej okazja, by zwrócić na siebie uwagę. Ponadto pomiędzy poszczególnymi frakcjami baskijskimi istnieje duża rywalizacja i terrorystom jest na rękę niepowodzenie planu Ibarretxe" - potwierdza w rozmowie z DZIENNIKIEM Pieter van Houten, specjalista ds. ruchów separatystycznych w Europie Zachodniej z Uniwersytetu w Cambrigde.

Baskijski rząd planował 25 października przeprowadzić referendum, w którym mieszkańcy mieli - co prawda w zawoalowany sposób - wypowiedzieć się na temat ewentualnej niepodległości regionu. Po uznaniu przez część wspólnoty międzynarodowej niepodległości Kosowa i faktycznej niepodległości Osetii Południowej i Abchazji sprawa budzi jeszcze większe emocje. Plan referendum od początku nie podobał się rządowy centralnemu w Madrycie obawiającemu się, że będzie to pierwszy krok w kierunku rozpadu kraju. Niecałe dwa tygodnie temu zablokował je hiszpański trybunał konstytucyjny, uznając, że prawo do rozpisywania referendów przysługuje tylko rządowi w Madrycie. Ibarretxe postanowił więc zaskarżyć tę decyzję w Strasburgu.

Van Houten studzi jednak oczekiwania tych, którzy liczą, że bezprecedensowy pozew baskijskiego szefa rządu od razu otworzy drogę do niepodległości. "Nie wiadomo, czy trybunał w Strasburgu w ogóle się zajmie tą sprawą. Choć gdyby poparł stanowisko Basków, oczywiście byłby to dla nich ogromne wsparcie" - dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Autor bez zdjęcia
Bartłomiej Niedziński
Dziennikarstwem zajmuje się od 11 lat, przed „DGP” pracował m.in. w Polskiej Agencji Prasowej, „Życiu”, „Przekroju”, „Fakcie” i „Dzienniku”. Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się Europą Zachodnią, w tym przede wszystkim Wielką Brytanią i Irlandią, Ameryką Łacińską, a także rynkami surowcowymi.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBoris Johnson kontra "najniebezpieczniejsza kobieta Wielkiej Brytanii". Kto wygra to starcie? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj