Asib Malekzada, który mieszka w Niemczech od dziesiątego roku życia i posiada niemiecki paszport, utknął w swojej byłej ojczyźnie, Afganistanie.
Jego narzeczona, Mehria, z którą chce się ożenić w październiku w Niemczech, nie ma niemieckiego paszportu, nie miała też jeszcze wizy. Nie chciał zostawiać swojej przyszłej żony, sam mógł wylecieć. Przez kilka dni oboje ukrywali się przed talibami u krewnych. - mówił dziennikowi "Bild".
W końcu otrzymali informację, że Meharia dostanie wizę, a samolot Bundeswehry zabierze ich do Niemiec. W drodze na lotnisko para musiała jednak przejść przez trzy talibskie punkty kontrolne.
"Powiedziałem, że jestem niemieckim dyplomatą"
Przy pierwszych kontrolach talibowie tylko zaglądali do samochodu, ale przy trzecim punkcie kontrolnym uzbrojeni mężczyźni zaczęli zadawać pytania.
- opowiada "Bildowi" Malekzada. - relacjonuje mężczyzna i dodaje: "W końcu legitymacja partyjna uratowała mi życie".
Asib opowiadał też "Bildowi" o sytuacji na lotnisku w Kabulu:
Według Asiba, amerykańscy żołnierze, którzy mają zabezpieczać lotnisko, również byli przytłoczeni sytuacją:
W środę późnym popołudniem Asib i Mehria opuścili Afganistan - informuje "Bild".