- powiedział komentator wojskowy niezależnej "Nowej Gaziety". Jak wskazał, w Rosji wyklucza się interwencję wojskową w Afganistanie: i Rosja już się o tym przekonała - powiedział Felgenhauer. Z drugiej strony - jak wskazał - . Tam zaś Rosja ma bardzo poważne interesy i ważne obiekty, w tym leżące w pobliżu granicy z Afganistanem.
Wśród takich kluczowych dla Rosji obiektów ekspert wymienił położone w górach Tadżykistanu, około 100 km od granicy z Afganistanu obserwatorium optyczno-elektroniczne Okno-M, zbudowane jeszcze w czasach ZSRR. Umożliwia ono obserwację przestrzeni kosmicznej. Jeśli Rosja straci ten obiekt, to , bo chodzi o
Oprócz takich obiektów, do których zaliczają się też poligony kosmiczne i wojskowe w Kazachstanie, dla Rosji ważne są kwestie gospodarcze i polityczne. Niepokoi ją także ewentualność fali uchodźców z republik Azji Centralnej, jeśli w tych krajach zaczną się rewolucje pod hasłami radykalnego islamu. Rosja uważa tę sytuację za "bardzo poważne zagrożenie"; a choć afgańscy - mówi Felgenhauer.
Zwolennikiem rozmów z talibami jest Zamir Kabułow, przedstawiciel prezydenta Rosji ds. Afganistanu. Według tej strategii talibowie "chcą budować swoje państwo szariatu tylko w granicach Afganistanu, bez żadnego eksportowania" swojej ideologii - tłumaczy komentator "Nowej Gaziety". Jeśli tak rzeczywiście będzie, to - zdaniem Felgenhauera -
Ekspert ostrzega przed przebudzeniem islamskim
Ekspert zwraca jednak uwagę, że wcale nie musi dojść do "pochodu talibów" przez granicę z azjatyckimi sąsiadami. Gdyby do tego doszło, to siły rosyjskie z bazy wojskowej w Tadżykistanie pokonałyby ich, ale
Felgenhauer przypuszcza, że Rosja może wspomóc Tadżykistan dostawami broni. Nie wyklucza też, że do ewentualnej obrony granic poradzieckich państw Azji Centralnej przyłączyłyby się Chiny. W Rosji bowiem rozpoczynają się wkrótce manewry Zapad-2021 z udziałem 200 tysięcy żołnierzy i skoncentruje ona swe siły w zupełnie innym regionie. - mówi ekspert, przypominając, że część sił rosyjskich została skierowana do Górskiego Karabachu.
W państwach Azji Centralnej rządzą dziś reżimy - tłumaczy Felgenhauer - większość ludności jest biedna i może się okazać . Jako potencjalne ogniska podatne na tę agitację rozmówca PAP wymienia np. Dolinę Fergańską.
W Uzbekistanie czy Tadżykistanie mogą więc pojawić się "niewielkie oddziały" tworzące rozrastające się ogniska; talibowie nie muszą przekraczać granicy, to sama ludność miejscowa może się przyłączyć do takiej rewolucji pod hasłami "przebudzenia islamskiego" - mówi ekspert. Jak wskazuje, nie jest jasne, jak można walczyć z takim zagrożeniem. Na razie siły rosyjskie - powiedział Felgenhauer.