Dziennik Gazeta Prawana logo

"Czuję się dobrze, po prostu jestem zmęczony". Musa właśnie wrócił "z lasu"

18 listopada 2021, 19:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Grupa migrantów podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy w okolicach miejscowości Dubicze Cerkiewne
<p>Grupa migrantów podczas próby przekroczenia granicy w okolicach miejscowości Dubicze Cerkiewne</p>/PAP
"Byłem w lesie już pięć razy, ale się nie udało; będę dalej próbować, może jutro, może pojutrze" - mówi Musa, Kurd z Iraku, który przyleciał do Mińska jako "turysta". Inny migrant, Mohammad, opowiada, że w lesie przy granicy napadli na niego zamaskowani ludzie i zabrali mu pieniądze.

W środę obaj są w Mińsku, w centrum handlowym Galereja. To miejsce stało się swego rodzaju bazą wypadową dla nich i setek innych migrantów, którzy próbowali lub zamierzają spróbować przez „zieloną granicę” dostać się do Polski, a potem dalej na Zachód. 

Wieczorem w restauracji Ramiz na szóstym piętrze centrum handlowego jest tłoczno i gwarno. Pachnie sziszą, a przy stolikach siedzą głównie grupy mężczyzn z Bliskiego Wschodu. - mówi Musa. Ma 27 lat, przyjechał z Kalaru w irackim Kurdystanie. Skończył studia w mieście As-Sulajmanijja. - - mówi. W tym czasie podjął pięć prób nielegalnego przekroczenia granicy. Dwa razy był w Polsce, lecz został zawrócony na Białoruś.

"Idziemy przez las. Śpimy w śpiworach, ale jest bardzo zimno"

- opowiada.

Dość dobrze mówi po angielsku. Zna arabski, co wśród "mińskich" Kurdów nie zdarza się często, a także perski. W domu została jego mama, pięciu braci i trzy siostry. Niektórzy założyli już rodziny. - Nie chcę wracać do Kurdystanu. Tam rządzi mafia, panuje korupcja. Władze sprzedają miliony baryłek ropy, ale ludzie nic z tego nie mają - mówi Musa.

- Rząd to mafia, prezydent to mafia - mówi Szerzod, spotkany w popularnej wśród "turystów” strefie gastronomicznej w Mińsku, obok Doner-House i uzbeckiej Czajchany.

Szerzod twierdzi, że w Kurdystanie pomagał amerykańskiej armii. Pokazuje nawet w telefonie zdjęcia z żołnierzami USA. opowiada.

Obok siedzi Mohammad. Głowę opiera na stole, oczy ma zamknięte. - rzuca Szerzod. Musa mówi, że czuje się dobrze, po prostu jest bardzo zmęczony.

- - opowiada, pokazując w telefonie tekst przetłumaczony w translatorze z kurdyjskiego na angielski.

Wracają, kilka dni później próbują znów

Z ich relacji wynika, że w przypadku nieudanej próby przejścia przez "zieloną granicę" wracają do Mińska, a po kilku dniach ruszają znowu. To dlatego zawsze wyglądają, jakby na coś czekali. Zabijają czas, zanim przyjdzie informacja od "przewodnika", że trzeba już się zbierać.

opowiada jeden z rozmówców Polskiej Agencji Prasowej. To tylko koszt przeprowadzenia przez granicę i transportu do Niemiec. Do tego doszły koszty wizy (2-4 tys. dolarów) i biletu na samolot. Rozmówcy PAP w październiku lecieli przez Stambuł.

Mężczyźni, z którymi dziennikarz PAP rozmawiał w Mińsku, wiedzą o próbie sforsowania granicy, do której doszło we wtorek. Informacje migranci szybko przekazują sobie przez media społecznościowe. Często są one jednak nieprawdziwe. -  – mówi Musa. Jest przekonany, że migrantów odpierało "wojsko", ma żal do Polski, że nie otworzyła granicy.

Nie dowierza, że nie było żadnej zapowiedzi otwarcia granicy i była to najprawdopodobniej dezinformacja, rozpowszechniona wśród migrantów przez Białoruś.

W białoruskich mediach państwowych pokazywane jest nagranie z "zielonej granicy", na którym polski funkcjonariusz odsyła migrantów na przejście graniczne. Takie są przepisy – to przejście graniczne jest miejscem, gdzie można złożyć wniosek o azyl lub ochronę.

"Zaproszenie", którego nie było

Białoruskie media przedstawiają jednak te słowa jako "zaproszenie" od polskiej strony dla migrantów do zgromadzenia się na przejściu granicznym. Problem w tym, że przejście w Kuźnicy Białostockiej (po stronie białoruskiej - Bruzgi), na które białoruscy funkcjonariusze zaprowadzili w poniedziałek ok. 2 tys. migrantów, było już wówczas od tygodnia zamknięte, właśnie z powodu obaw przed próbami siłowego sforsowania granicy.

Ta kampania trwa w najlepsze. Wierzą w nią także migranci, którzy są coraz bardziej zrezygnowani i zmęczeni.  – napisał Musa w czwartek rano. Tego dnia wyruszał pierwszy lot zorganizowany przez irackie władze dla tych migrantów, którzy zdecydowali się na powrót. Musa na razie takiej decyzji nie podjął.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj