pisze w czwartek "Le Monde".
"Zostaliśmy schwytani jak bydło"
– podkreśla dziennik.
– powiedział dziennikarzowi gazety przez telefon 26-letni Niszan, który przyjechał na Białoruś w grupie 12 osób, w tym dzieci, z irackiego Kurdystanu.
wyjaśnia Niszan. U – mówi.
– powiedział 29-letni Musa. Kilka godzin później wraz z towarzyszami został wypchnięty w rodzaj "strefy buforowej" między Polską a Białorusią, w pobliżu przejścia granicznego – pisze "Le Monde".
opowiada młody Kurd. – opowiada migrant.
- mówi Niszan.
- mówi Niszan. – opowiadają Kurdowie.
– mówi Kurd dziennikowi "Le Monde".
"Pakiet" na podróż do Europy przez Mińsk
Niszan mówi, że w środę o świcie został zabrany wraz z grupą 100 osób i zawieziony autobusem pod nadzorem białoruskiego wojska do hotelu w miejscowości Porzecze na Białorusi, niespełna 7 kilometrów od granicy z Litwą. Innym zaproponowano schronienie z bardzo ograniczoną liczbą łóżek w centrum logistycznym.
- mówi dziennikowi Bahaddina.
- mówi 27-letnia Sozyar, matka czteromiesięcznego dziecka. Kobieta opowiada o kurdyjskich stronach na Facebooku, które kierują do biur podróży, i przemytników zachęcających do zakupu "pakietów" na podróż do Europy przez Mińsk.