Dziennik Gazeta Prawana logo

Gruzini sprawdzą, kto naraził prezydentów

25 listopada 2008, 10:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Nie tylko polska prokuratura zajmuje się ostrzałem prezydenckiego konwoju. Postępowanie karne w sprawie okoliczności niedzielnego incydentu z udziałem prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Micheila Saakaszwilego rozpoczęto także w Gruzji. Tbilisi nie ma jednak wątpliwości, że strzały padły z rosyjskiego posterunku.

Zgodnie z oświadczeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Gruzji, w niedzielę przy wjeździe do okręgu achałgorskiego podczas przejazdu konwoju obok wioski Odzisi, gdzie znajduje się punkt kontrolny wojsk rosyjskich, rozległy się strzały.

Według Tbilisi, punkt ten został otwarty z naruszeniem porozumienia o zawieszeniu broni i ponieważ znajduje się w środku Gruzji, "stanowi jeden z symboli rosyjskiej okupacji".

"Znajdujące się w punkcie kontrolnym osoby w momencie, gdy zbliżał się konwój prezydencki, otworzyły ogień, w wyniku którego nikt nie ucierpiał" - napisano w oświadczeniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj