Dziennik Gazeta Prawana logo

Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie

23 listopada 2008, 18:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Choć na razie nie jest jasne, kto i skąd dokładnie strzelał, gdy w pobliżu znajdował się konwój z Lechem Kaczyńskim, Gruzini przekonują: to Rosjanie. Władze w Tbilisi oskarżyły stronę rosyjską o oddanie strzałów w pobliżu kolumny samochodów, wiozących prezydentów Polski i Gruzji. Rosja jednak zaprzecza.

>>>Zobacz dramatyczne zdjęcia z Gruzji!

Wciąż nie wiadomo, w którym kierunku padły strzały przy jednym z posterunków wojskowych na granicy Gruzji i Osetii Południowej. Sam prezydent Lech Kaczyński przyznaje, że nie jest w stanie określić, czy strzelano w stronę konwoju, czy może w powietrze. On również, jak strona gruzińska, mówi, że strzelali Rosjanie. Tłumaczy, że rozpoznał ich po okrzykach.

Gruzińskie władze są również przekonane, że w pobliżu kolumny - w której, oprócz Kaczyńskiego, znajdował się przywódca Gruzji Micheil Saakaszwili - strzały oddali rosyjscy żołnierze. Prezydenci "odwiedzali punkt kontrolny w pobliżu Achałgori, gdy Rosjanie zaczęli strzelać" - powiedział AFP rzecznik prezydenta Saakaszwilego, Nato Parcchaladze.

Agencja Interfax pisze z kolei, że Rosjanie nie zgadzają się z zarzutami Gruzinów. Zapewniają, że to nie oni strzelali, gdy prezydencki konwój był na granicy Gruzji i Osetii Południowej. Reuters donosi natomiast, że gdy kawalkada wioząca prezydentów zbliżyła się do separatystycznego regionu, strzały w powietrze oddały południowoosetyjskie siły bezpieczeństwa.

Według Reutera świadek podróżujący z prezydentem Saakszwilim powiedział, że "umundurowani Osetyjczycy Południowi oddali strzały ostrzegawcze, gdy konwój zbliżył się na około 30 metrów do de facto granicy". Jest jeszcze jedna wersja: południowoosetyjska. Otóż władze tej republiki zapewniają, że z ich terytorium nikt nie strzelał w kierunku konwoju.

"Nie mamy żadnej informacji na temat incydentu z kolumną prezydentów Gruzji i Polski. W każdym razie strona południowoosetyjska nie ma z tym nic wspólnego" - oświadczyła cytowana przez agencję RIA-Nowosti rzeczniczka władz w Cchinwali, Irina Gagłojewa.

Według RIA-Nowosti także w Ministerstwie Obrony Osetii Południowej oznajmiono, iż "w niedzielę ze strony oddziałów sił zbrojnych republiki ognia w stronę gruzińskiej granicy nie otwierano". "Żadnych incydentów zbrojnych na granicy Osetii Południowej i Gruzji w niedzielę nie odnotowano" - oświadczył rozmówca agencji w południowoosetyjskim resorcie obrony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj