Dziennik Gazeta Prawana logo

NATO płaci talibom

12 grudnia 2008, 17:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Komendanci talibów wymuszają haracz na konwojach z dostawami do natowskich sił w Afganistanie - informuje brytyjski "The Times". Lokalne firmy transportowe, z których usług korzystają międzynarodowe korporacje zaopatrujące bazy, przyznały, że łapówki to prawie 25 proc. wydatków na ochronę.

Myto pobierają nie tylko talibowie. Żeby konwój przejechał bezpiecznie, trzeba często zapłacić również lokalnym watażkom, policjantom oraz... przedstawicielom administracji wojskowej. "Każdy jest głodny, każdy musi jeść. Atakują konwoje, bo nie mają pracy. Za pieniądze łatwo rezygnują z ataku" - mówi właściciel jednej z firm ochraniających konwoje. I dodaje, że jeszcze 14 miesięcy temu firmy ochroniarskie nie miały problemów z zapewnieniem bezpieczeństwa transportom. Teraz ataki na konwoje stały się codziennością.

Bazy NATO na południu Afganistanu zaopatrywane są w paliwo i ekwipunek przez międzynarodowe korporacje, które korzystają z usług lokalnych firm. Te ostatnie muszą zmagać się z coraz bardziej niebezpiecznymi drogami na południe od Kabulu. Jedyna trasa przebiegająca przez te tereny jest we władaniu talibów. W czerwcu zniszczono tam 50 ciężarówek, a siedmiu kierowcom obcięto głowy. Przeprowadzenie konwoju stało się tak niebezpieczne, że według informatorów "The Times" jedna z firm, zamiast płacić talibom haracz... zatrudniła ich do ochrony.

Rzecznik sił NATO w Afganistanie, porucznik James Gater, odcina się od związków armii z firmami opłacającymi talibów: "Dostawy zostały zlecone prywatnym firmom, które mają swobodę wyboru podwykonawców. W Afganistanie najbardziej opłaca im się zatrudnić firmy afgańskie" - mówi.

Międzynarodowe korporacje, np. szwajcarska Supreme Global Solutions, twierdzą jednak, że nigdy nie płaciły nikomu za bezpieczeństwo konwojów, zaprzeczają też, by zezwalały na to afgańskim podwykonawcom.

"Płacimy podatki zarówno terrorystom, jak i talibom" - mówi jednak właściciel firmy transportowej, która przeprowadza konwoje najniebezpieczniejszą drogą z Kabulu do Kandaharu. Według niego istnieją różne sposoby płatności, a cały proceder sięga wysokich kręgów w rządzie Afganistanu: "Większość afgańskich firm ochroniarskich zatrudnia pośredników do negocjacji bezpiecznego przejazdu konwojów. Komendantom talibów płaci się od odcinka drogi, który kontrolują, oddzielnie za każdy konwój, żeby mógł przejechać w umówionym czasie. Jeśli konwój zostaje zaatakowany, to znaczy, że na drodze pojawiła się nowa grupa talibów".

Rozmiar dostaw dla 70 tys. żołnierzy sił międzynarodowej koalicji w Afganistanie jest ogromny. Tylko główna brytyjska baza w Camp Bastion w prowincji Helmand zużywa milion litrów paliwa tygodniowo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj