Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmarła ulubiona baletnica Stalina

22 grudnia 2008, 09:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W sobotę zmarła ulubiona baletnica Józefa Stalina Olga Lepieszyńska. Tancerka, której wyczyny na scenie przez trzy dekady wprawiały w osłupienie widzów moskiewskiego baletu Bolszoj, miała 92 lata.

Droga Lepieszyńskiej na baletowy szczyt rozpoczęła się jednak od... potknięcia. Kiedy w 1925 r. dziewięcioletnia Olga próbowała się dostać do moskiewskiego technikum baletowego, odprawiono ją z kwitkiem. Dziewczyna nie zmartwiła się zbytnio. Wtedy zamierzała - tak jak ojciec, zruszczony potomek polskich ziemian z Kijowa - zostać inżynierem i budować mosty. "Choroba jednak chciała inaczej" - zwykła później żartować. Chodziło o niedyspozycję jednej z kandydatek, która została skreślona z listy adeptek technikum. Na jej miejsce wskoczyła Lepieszyńska.

W 1933 r. po ukończeniu nauki na 30 lat została tancerką baletu Bolszoj. Już dwa lata później była znana nie tylko w Moskwie, ale i w najdalszym zakątku ponurego kraju sowietów. Piruety w wykonaniu Lepieszyńskiej podziwiał się sam władca ZSRR Józef Stalin. Zresztą czterokrotnie zdobyła ona nagrodę jego imienia za wybitne osiągnięcia artystyczne. Po jednym przedstawieniu zachwycony Józef Wissarionowicz miał powiedzieć do niej: jesteś prawdziwą ważką. W ustach człowieka odpowiedzialnego za śmierć kilkudziesięciu milionów ludzi to niezwykły komplement.

Częste wizyty baletnicy na Kremlu były przyczyna licznych plotek, jakoby Lepieszyńską i Stalina łączy coś więcej niż tylko przyjaźń. Kiedy w latach 50. mąż tancerki Leonid Rojchman, który był oficerem wywiadu, został aresztowany, a następnie zmarł w Gułagu, mieszkańcy Moskwy nie mieli wątpliwości - zazdrosny kochanek pozbył się rywala.

>>>Oto człowiek, który wsypał Stalina

W czasie II wojny światowej Olga była ulubienicą sowieckich żołnierzy. Jej balet wielokrotnie w prowizorycznych warunkach, przy odgłosach walk organizował występy tuż za linią frontu ku pokrzepieniu serc. Występowała także w Polsce. Najbardziej spektakularna historia z udziałem baletnicy pochodzi jednak z 1953 r. Podczas premiery baletu Czerwony mak Lepieszyńska złamała nogę. Nie tylko jednak nie zeszła ze sceny, ale nie dała po sobie niczego poznać i jakby nigdy nic dotrwała do końca przedstawienia. Jak zwykle żegnały ją owacje na stojąco.

>>>Zobacz, do kogo chcą się modlić komuniści

Po odejściu z baletu w 1963 r. otoczona aurą legendy i największego autorytetu w tej dziedzinie wychowała kilka pokoleń tancerek w Związku Sowieckim, NRD, we Francji i w Japonii. Ostatnie lata życia Lepieszyńska była obłożnie chora. Umarła podczas snu. Prezydent Dmitrij Miedwiediew jako jeden z pierwszych złożył kondolencje rodzinie. Ulubienica Stalina zostanie pochowana we wtorek na moskiewskim cmentarzu Wwiedienskoje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj