Dziennik Gazeta Prawana logo

Poważny cios w rosyjskie lotnictwo. "Stracili doświadczonych pilotów i wiele śmigłowców"

27 czerwca 2022, 07:50
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Śmigłowiec Ka-52 Aligator
<p>Śmigłowiec Ka-52 Aligator</p>/Shutterstock
"Rosyjskie siły powietrzne nie zdołały przeprowadzić skutecznej operacji zniszczenia ukraińskiego lotnictwa i obrony przeciwlotniczej w pierwszych dniach wojny; teraz boją się wlatywać nad Ukrainę” – mówi PAP ekspert ds. wojskowości Mariusz Cielma.

 – mówi PAP redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa” Mariusz Cielma.

Rosja źle to zaplanowała

 – uważa Cielma.

Jako przykład analityk podaje atak na bazę MiG-29 w Łucku – mówi ekspert. Rosjanie atakowali w taki sposób, że Ukraińcom udało się rozśrodkować (rozproszyć) swoje samoloty. Na ich korzyść, oprócz nieudolności przeciwnika, grał rozmiar ukraińskiego terytorium.

 – mówi Cielma.

Sądząc po zestrzelonych pilotach, tych, którzy zginęli lub trafili do niewoli na Ukrainie, ten pierwszy etap wojny mocno przetrzebił szeregi rosyjskiej kadry.

Dotkliwe straty

 – ocenia Cielma.

Skąd brały się tak duże straty? – tłumaczy ekspert.

Z takim uzbrojeniem pilot musi lecieć nisko, niezależnie od tego, jak zaawansowany i nowoczesny ma samolot. Dyktowały to zarówno warunki pogodowe w lutym i w marcu, jak i konieczność kontaktu wzrokowego z celem, a wręcz przelecenia bez pośrednio nad nim. – mówi rozmówca PAP.

– mówi Cielma.

Analityk wskazuje, że Rosjanie nie posiadają dobrych narzędzi, by monitorować to, co dzieje się nad Ukrainą, zwłaszcza na dużej odległości.

Koniec z lataniem w głąb Ukrainy

Według Cielmy Rosjanie podjęli „słuszną ze swojej perspektywy” decyzję o zaprzestaniu latania w głąb Ukrainy. Aktywność ich lotnictwa wciąż jest duża. Pentagon w poszczególnych dniach wojny mówił o ok. 200 czy nawet 300 lotach dziennie.

 – wyjaśnia Cielma. Jak dodaje, taki sposób walki jest bezpieczniejszy, ale mniej efektywny, bo „nie wszystko da się ostrzelać z takiej odległości”.

Śmigłowiec szturmowy Ka-52 Aligator

Jak mówi Cielma, Rosjanie stracili nad Ukrainą przynajmniej kilkanaście zaawansowanych technologicznie śmigłowców szturmowych Ka-52 Aligator, będących chlubą ich lotnictwa śmigłowcowego.

– wskazuje analityk.

Rosjanie używają trzech typów samolotów

W wojnie z Ukrainą Rosjanie używają głównie trzech typów samolotów.  – mówi Cielma.

ŚLEDŹ RELACJĘ NA ŻYWO>>>

Drugi typ samolotu to Su-34 – bombowiec taktyczny, przeznaczony głównie do atakowania celów naziemnych na linii frontu lub na bliższym zapleczu. Na Ukrainie najczęściej były wykorzystywane z bombami klasycznymi, ale zdarzało się, że latały z pociskami kierowanymi powietrze-ziemia.

Samolot szturmowy Su-25 to „koń roboczy rosyjskiego lotnictwa taktycznego”. – podsumowuje Cielma.

Rosjanie używają też lotnictwa strategicznego. Tu-95 i odrzutowe bombowce strategiczne Tu-160 były używane do odpalania pocisków manewrujących z daleka, z odległości nawet kilkuset km. Trochę mniejsze Tu-22M3 bombardowały Mariupol, m.in. zakłady Azowstal, z użyciem klasycznych bomb o wadze tysiąc i trzy tysiące kilogramów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj