64. brygada strzelców zmotoryzowanych - w której służył Rosjanin - pod koniec lutego zajęła Andrijewkę. Rosyjscy żołnierze terroryzowali mieszkańców, zabierali im samochody i rzeczy osobiste. Wśród zrabowanych cywilom przedmiotów znalazł się telefon, używany przez jakiś czas przez 20-letniego żołnierza. Mężczyzna robił nim selfie i wspólne zdjęcia z innymi żołnierzami. Przed ucieczką z wioski usunął zdjęcia, a telefon zostawił - opisuje ukraiński portal slidstvo.info.

Reklama

Charakterystyczne tatuaże

W ciągu kilku tygodni właścicielom aparatu udało się przywrócić usunięte pliki i znaleźć zdjęcie z twarzą Rosjanina. Żołnierz została rozpoznany przez mieszkańca, który był świadkiem morderstwa. Żołnierz, który zrabował aparat, miał dokonać zabójstwa klęczącego cywila strzałem w głowę. Jeden ze świadków tego czynu dobrze pamiętał twarz zabójcy, w szczególności charakterystyczne tatuaże na ramionach i szyi.

Po okupacji i zbrodniach w Andrijiwce 64 brygada przeniosła się do Buczy, gdzie wyróżniała się zbrodniami i masowymi mordami wobec Ukraińców. Po ucieczce z obwodu kijowskiego prezydent Rosji Władimir Putin odznaczył brygadę za "masowe bohaterstwo" - przypomina slidstvo.info.

Prokuratura Generalna Ukrainy postawiła żołnierzowi zarzut zabójstwa cywilnego mieszkańca Andrijiwki.

Reklama