napisała na Twitterze Straż Graniczna.
W kolejnym wpisie SG dodała, że cały czas monitorowała tryb postępowania po stronie białoruskiej. - napisano.
Rzeczniczka SG por. Anna Michalska zaznaczyła w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że strażnicy widzieli, że po stronie białoruskiej leży jakaś osoba, ale - jak podkreślił - w związku z licznymi wcześniejszymi prowokacjami, także z użyciem manekinów przypinających ludzi, nie byli tego pewni.
Dodała, że choć w białoruskim materiale propagandowym poinformowano, że zdarzenie miało miejsce przy bramce technicznej, żadnej bramki technicznej tam nie było. - powiedziała.
Zaznaczyła, że polscy funkcjonariuszy nie widzieli momentu upadku tej osoby.
Jak poinformowano, do tej pory Straż Graniczna nie otrzymała żadnej informacji zwrotnej dotyczącej zdarzenia.
Marcin Chomiuk