Dziennik Gazeta Prawana logo

To, co usłyszał Kongres USA, mrozi krew w żyłach. "Rosjanie zmusili mnie..."

20 kwietnia 2023, 13:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kongres USA
Kongres USA/ShutterStock
''Rosyjscy żołnierze bili mnie, grozili, że mnie zgwałcą i zmusili do wykopania własnego grobu" - wyznała przed Izbą Reprezentantów, izbą niższą Kongresu USA, 57-letnia mieszkanka Chersonia o imieniu Lubow.

Historia kobiety była jednym z najstraszliwszych świadectw rosyjskich zbrodni wojennych, jakiego członkowie komisji spraw międzynarodowych Izby Reprezentantów wysłuchali w środę - oceniła stacja CNN. Nazwiska ofiar, na ich prośbę, nie zostały ujawnione.

Przed komisją wypowiedział się także 16-letni Roman, który został przymusowo wywieziony do Rosji i umieszczony w rodzinie, która próbowała go zindoktrynować. Prokurator generalny Ukrainy Andrij Kostin oświadczył, że jego biuro zarejestrowało ok. 80 tys. incydentów potencjalnie stanowiących zbrodnie wojenne. Dodał, że dotychczas w ukraińskich sądach skazano 31 Rosjan na podstawie takich oskarżeń.

Wysłuchanie w Izbie Reprezentantów odbyło się w czasie, gdy niektórzy amerykańscy prawodawcy postulują zwiększenie wsparcia dla Ukrainy i naciskają na administrację Joe Bidena, aby spotęgowała dostawy broni dla Kijowa - skomentowało CNN.

To więcej niż zbrodnie wojenne. To więcej niż zbrodnie przeciwko ludzkości. To, czego jesteśmy świadkami na Ukrainie to ludobójstwo - oświadczył przewodniczący komisji Michael McCaul w mowie otwierającej.

Wolny świat nie może siedzieć bezczynnie i pozwalać, aby to się działo. Najwyższy czas, aby ta administracja, wraz z naszymi sojusznikami, przekazała Ukrainie broń, której (ten kraj) potrzebuje, aby wygrać - dodał McCaul, odnosząc się do systemów rakietowych dalekiego zasięgu, takich jak ATACMS.

Dramatyczne relacje Ukraińców

Lubow przez blisko rok żyła w okupowanym przez Rosjan Chersoniu. Jak przekazała, w styczniu br. rosyjscy żołnierze wdarli się do jej domu, twierdząc, że szukają broni, i skonfiskowali "mapę Ukrainy, flagę Ukrainy, pamiątkowe magnesy z Ukrainy i przypinkę z błękitno-niebieską wstążką, symbolizującą ofiary II wojny światowej".

To były ich dowody przeciwko mnie - stwierdziła kobieta.

Następnie Rosjanie zabrali ją do "sali tortur", gdzie przetrzymywali ją przez pięć dni - bili ją, zmusili do rozebrania się, nacinali jej ciało nożem.

Zabrali mnie też na zewnątrz na pole i znowu mnie pobili, przystawili pistolet blisko mojej głowy i strzelali tak, jakby mnie mordowali. Zmusili mnie też do wykopania własnego grobu - opisała mieszkanka Chersonia. Dodała, że widziała inne torturowane osoby, które wyprowadzono na zewnątrz "z czarnymi, plastikowymi workami na głowach".

Lubow przekazała, że ostatecznie Rosjanie ją wypuścili, ale zagrozili, że "jeszcze po nią wrócą". Jej dom został splądrowany, a żołnierze ukradli również medal, który należał do jej ojca. Udało jej się uciec z Chersonia i dotrzeć do USA, gdzie mieszka jej córka, ale ma nadzieję, że kiedyś powróci na Ukrainę.

16-letni Roman, który jest sierotą, przekazał, że rosyjskie władze okupacyjne powiedziały mu, że zostaje wysłany do Rosji "na wakacje". Po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę Rosjanie poinformowali go, że od teraz będzie miał nową rodzinę. Zignorowano prośby chłopca, który chciał, aby jego brat lub siostra stali się jego opiekunami prawnymi - przekazał przedstawiciel Romana.

Następnie Romanowi wydano nowy akt urodzenia z ramienia samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, po czym wysłano do Rosji. Kiedy tam dotarł, jego i inne dzieci z Ukrainy przywitała Maria Lwowa-Biełowa - rosyjska rzeczniczka praw dziecka, która wraz z Putinem jest ścigana przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie wojenne. Lwowa-Biełowa powiedziała niepełnoletnim Ukraińcom, że zostaną adoptowani w Rosji, przeciwko czemu dzieci zaprotestowały.

Ostatecznie (Rosjanom), udało się znaleźć nową rodzinę dla Romana. Próbowali zmienić jego sposób myślenia. Zmuszali go do oglądania programów propagandowych w telewizji - powiedział przedstawiciel 16-latka. Ograniczano jego kontakty z rówieśnikami, śledzono jego ruchy przez aplikację w telefonie i zmuszano, aby mówił, że "lubi swoją nową rodzinę i swoje nowe życie".

Romanowi udało się powrócić na Ukrainę dzięki pomocy wolontariuszy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj