"7 sierpnia nad ranem rosyjskie siły zbrojne rozpoczęły masowe i skoordynowane, jeśli wziąć pod uwagę ogromną skalę tego przedsięwzięcia, " - piszą autorzy raportu. Ich zdaniem pod osłoną nocy . Równocześnie osetyjskie oddziały paramilitarne rozpoczęły atak na wioski zamieszkane przez Gruzinów.
"W tej sytuacji , która powstrzyma szybko postępującą inwazję. Jej cel daleko wykraczał poza spór o dwa gruzińskie terytoria" - czytamy dalej w dokumencie.
>>>Rosja pręży muskuły na Kaukazie
Sekwencja zdarzeń ma tu kapitalne znaczenie. Od wielu miesięcy Twierdzi, że rosyjskie wojska przekroczyły granicę wiele godzin po tym, jak gruzińska artyleria zaczęła ostrzeliwać stolicę Osetii Południowej - Cchinwali.
Wiosną do takiego samego wniosku mieli dojść Tak przynajmniej twierdził niemiecki tygodnik "Der Spiegel". Zdaniem gazety gruziński prezydent w najlepszym razie , a w najgorszym rozpętał awanturę, mając nadzieję, że po jego stronie staną Stany Zjednoczone. Jednak Część krajów członkowskich, jak Polska, nie zgadza się bowiem z tak jednoznacznym wydźwiękiem dokumentu.
>>>Rosja znów grozi Gruzji wojną
Z kolei w dokumencie lansowanym przez gruzińskie władze W 2007 roku wycofali się z układu o ograniczeniu sił konwencjonalnych w Europie, a rok później r i zmodernizowali linię kolejową prowadzącą w kierunku granicy z Gruzją.
Zdaniem autorów raportu pomysł oderwania obu terytoriów od Gruzji pojawił się zresztą na Kremlu dużo wcześniej przed przejęciem władzy przez prezydenta Saakaszwilego. Temu m.in. miała służyć rozpoczęta w 2002 roku Dzięki temu 6 lat później Kreml mógł dowodzić, że przychodzi z pomocą prześladowanej, rosyjskiej mniejszości.
>>>Dla USA Rosja ważniejsza od Gruzji
W przeddzień rocznicy wojny Do Micheila Saakaszwilego na wszelki wypadek zadzwonił wiceprezydent USA Joe Biden. Apelował do prezydenta Gruzji, aby "podjął wszelkie kroki dla zmniejszenia napięcia na Kaukazie". W języku dyplomatycznym można to uznać za sygnał, że . Amerykanie zaapelowali też do Rosjan o wstrzemięźliwość. Okazją był telefon od prezydenta Dmitrija Miedwiediewa do Baracka Obamy z gratulacjami z okazji 48. urodzin. Jak relacjonowały służby prasowe Białego Domu,