Telewizja cytuje wiadomości wysyłane z ambasad w Omanie i Egipcie, opisujące zaostrzające się antyamerykańskie nastroje w tych krajach. "Srogo przegrywamy na polu bitwy przekazu" - napisano w depeszy z Muskatu, której autor ostrzegł, że poparcie dla izraelskiej kampanii w Gazie doprowadzi do "utraty przez nas arabskich społeczeństw na całe pokolenie". Dyplomaci z Kairu cytują tymczasem komentarze lokalnej prasy, w rodzaju: "okrucieństwo prezydenta Bidena i pogarda dla Palestyńczyków prześciga wszystkich poprzednich prezydentów USA".
"Powiem szczerze, ten konflikt…"
W podobnym tonie wypowiedziała się wiceszefowa dyplomacji USA odpowiedzialna za Bliski Wschód, Barbara Leaf. Występując przed komisją spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, oceniła, że gniew świata arabskiego "jest czymś, z czym będziemy musieli sobie poradzić". - Powiem bardzo szczerze, ten konflikt rozniecił ogromny publiczny gniew wobec Izraela i wobec nas - powiedziała.
Według doniesień mediów polityka administracji wobec konfliktu budzi głośny sprzeciw części amerykańskich dyplomatów w Departamencie Stanu. Telewizja CBS News podała, że grupa dyplomatów wysłała przynajmniej jedną formalną skargę, akcentując swoją niezgodę na obecną politykę. Kierownictwo resortu miało odbyć kilka sesji dyskusyjnych m.in. z pracownikami ambasad w krajach arabskich. Wcześniej w ramach publicznego protestu z Departamentu odszedł jeden z dyrektorów resortu, odpowiedzialny m.in. za transfer broni, Josh Paul.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.