Iżewski Wenik napisał, że reporter wyszedł z domu około północy w niedzielę, aby odebrać "ekskluzywne materiały od informatora".
Trzy niezidentyfikowane osoby miały wepchnąć Skworcowa do samochodu, związać mu ręce, zakleić usta taśmą i zabrać do piwnicy, gdzie - jak napisano - został pobity.
Jeden z porywaczy miał ostrzec dziennikarza, że jego rodzina i koledzy również spotkają się z przemocą, jeśli nie przestanie mówić o producencie dronów Lancet, firmie Zala Aero. Iżewski Wenik poinformował, że 24 godziny później porywacze przywieźli Skworcowa z powrotem do miejsca, w którym został porwany.
Policja… odmówiła śledztwa
Jak wynika z doniesień kanału, policja odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie porwania po tym, jak dowiedziała się o możliwym udziale biznesmena, który założył firmę Zala Aero.
Firma Zala Aero, założona przez lokalnego biznesmena Aleksandra Zacharowa na początku 2000 roku, produkuje drony kamikadze Lancet. To jedna z głównych jednostek bojowych, których Rosjanie używają na froncie przeciwko ukraińskim pojazdom opancerzonym, systemom obrony powietrznej i radarom. Jak się ocenia, w ubiegłym roku drony te przyczyniły się do mniejszej niż zakładano skuteczności ukraińskiej kontrofensywy.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.