Sąd odrzucił wnioski Trumpa i jego obrońców o umorzenie sprawy bądź przełożenie procesu. Wyznaczył na 25 marca datę posiedzenia, na którym wyłoniona zostanie ława przysięgłych. Sędzia poinformowała, że proces może trwać około sześciu tygodni.

Reklama

Trump po przybyciu do sądu oświadczył, że postępowanie powinno było się odbyć trzy lata temu, natomiast teraz faktycznym celem jest zaszkodzenie mu w wyborach prezydenckich.

Po odrzuceniu przez sąd wniosku o umorzenie sprawy prawnicy Trumpa nalegali na odroczenie posiedzeń, ze względu na udział polityka w prawyborach Partii Republikańskiej. Adwokat Todd Blanche oświadczył, że proces będzie ingerowaniem w proces wyborczy.

Czego dotyczą zarzuty?

Sprawa karna, w której oficjalne zarzuty postawiono Trumpowi w kwietniu 2023 roku, dotyczy domniemanego przestępstwa fałszowania dokumentów biznesowych - czeków za fikcyjne usługi prawne. Według śledczych czeki, które Trump wypisał dla swego ówczesnego prawnika Michaela Cohena były w rzeczywistości zwrotem kwoty zapłaconej aktorce filmów pornograficznych, Stormy Daniels. Miała ona otrzymać 130 tys. USD za milczenie w sprawie jej domniemanego romansu z Trumpem. Zapłacono jej - według śledczych - podczas kampanii wyborczej Trumpa w 2016 roku.

Po postawieniu zarzutów Trumpowi prokuratura wyjaśniała, że samo fałszowanie dokumentów biznesowych nie jest zwykle traktowane jako przestępstwo, lecz jako wykroczenie. Niemniej, według prokuratorów, stanowi ono przestępstwo, jeśli celem jest ukrycie innego przestępstwa. W tym przypadku chodziłoby o złamanie prawa wyborczego Nowego Jorku. Prokuratura twierdzi, że płatność dla Daniels była elementem szerszego układu Trumpa i wydawcy tabloidu "National Inquirer", polegającego na "wyłapywaniu" i tłamszeniu negatywnych historii na temat Trumpa podczas kampanii wyborczej.

Były prawnik Trumpa Michael Cohen został skazany w 2018 roku, również w sprawie dotyczącej pieniędzy dla Daniels, a także za oszustwa podatkowe.