Ostrożny w sprawie wprowadzenia euro i przeciwny wspólnej europejskiej armii. Kandydat PSL na prezydenta Adam Jarubas zabiera głos w kwestii polityki międzynarodowej i gospodarczej. Wiceszef PSL podkreślał w radiowej Trójce, że opowiada się za ściślejszą współpracą państw w ramach NATO. Także w kontekście rozwijania tzw. szpicy Sojuszu. Adam Jarubas stwierdził, że byłoby to korzystniejsze dla Polski, niż pomysł szefa Komisji Europejskiej o utworzeniu wspólnej europejskiej armii.

Reklama

Wezwał przywódców Wspólnoty, w tym szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, do aktywniejszego działania na polu dyplomatycznego rozwiązania wojny w Donbasie. Opowiedział się za rozmowami pokojowymi w formacie genewskim, gwarantującym udział Unii i Stanów Zjednoczonych. W ocenie Adama Jarubasa to rozwiązanie bardziej optymalne niż tworzenie jakiegoś nowego dowództwa, gdyż zaraz by się okazało, że polscy żołnierze służyliby pod niemieckim dowództwem. Dla mnie, pamiętając o bolesnej historii naszego kraju, trudno to sobie wyobrazić. Doskonalmy tę strukturę, która jest - oświadczył kandydat PSL na prezydenta.

Adam Jarubas przekonywał również, że szybkie przyjęcie euro nie służyłoby polskiej gospodarce. W ocenie polityka ludowców, decyzja o przyjęciu unijnej waluty powinna być podjęta wtedy, gdy sytuacja gospodarcza będzie korzystniejsza. Generalnie jestem sceptyczny, takim scenariuszom, które zakładają jakąś ambicję wprowadzenia wspólnej waluty, powinniśmy do tego dążyć, ale w takim czasie kiedy polska gospodarka będzie gotowa - powiedział wiceszef ludowców.

Rząd PO-PSL kilkukrotnie zapowiadał przyjęcie euro. Według dawnych deklaracji ówczesnego premiera Donalda Tuska, w europejskiej walucie mieliśmy się rozliczać od 2011 roku. Wejście do strefy euro jest uzależnione od spełnienia kilku kryteriów, w tym objęcia kraju mechanizmem tzw. węża walutowego. Określa on maksymalny dopuszczalny zakres wahań kursowych. Polski złoty do tej pory nie został objęty tą regulacją.

ZOBACZ TAKŻE: "Rosja rozumie tylko język siły". Estoński europoseł dla dziennik.pl>>>

Reklama