Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dragon": Zniszczono mnie, bo nie chciałem zatuszować sprawy wybuchu granatnika

28 października 2025, 08:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Generał Jarosław Szymczyk
Generał Jarosław Szymczyk/East News
"Zniszczono mnie, bo nie chciałem zatuszować sprawy wybuchu granatnika w Komendzie Głównej" – mówi w opublikowanej we wtorek w Onecie rozmowie Mariusz Pośnik ps. Dragon, były naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej i Aktów Terroru CBŚP.

Jak pisze portal, "chaos informacyjny oraz brak oficjalnych komunikatów na ten temat przez ponad 30 godzin od wybuchu granatnika tylko potwierdza tezę, że ówczesne kierownictwo policji robiło wszystko, aby ta sprawa nie ujrzała światła dziennego".

"Dragon": Zastałem jeden wielki bałagan po eksplozji

W rozmowie z Onetem były naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej i Aktów Terroru CBŚP wraca do swojego przyjazdu do siedziby Komendy Głównej Policji, gdzie 14 grudnia 2022 r. doszło do wybuchu granatnika. Jak wszedłem do gabinetu gen. (Jarosława) Szymczyka, to zastałem jeden wielki bałagan spowodowany eksplozją i charakterystyczny zapach materiału wybuchowego. Pomieszczenia pootwierane, dziura w suficie, dziura w podłodze, pełno wielogwiazdkowych mundurowych, którzy się tam kręcą i szef pirotechników ogarniający ten chaos – relacjonuje portalowi Pośnik.

"Dragon": Usłyszałem, że Szymczyk nie będzie zadowolony

Jak dodaje, w pewnym momencie w gabinecie komendanta głównego pojawiło się dwóch "wysokich stopniem funkcjonariuszy". Według niego jeden z nich miał go zapytać, "czy nie dałoby rady poprowadzić tego w takim kierunku, że u Szymczyka wybuchła petarda". W odpowiedzi Pośnik miał podkreślić, iż "nie ma technicznej możliwości, żeby zrobić coś takiego". Na to – wedle relacji byłego naczelnika – miał usłyszeć, że "Szymczyk nie będzie zadowolony" – oraz że przez takie sytuacje "kariery idą do przodu albo się łamią".

"Dragon": Całe życie wywróciło mi się do góry nogami

Nie myślałem wtedy, że realnie cokolwiek złego może się wydarzyć, bo niczego nie miałem na sumieniu – mówi w rozmowie z portalem. Trzy miesiące później zapukali do mojego mieszkania panowie z Biura Spraw Wewnętrznych. Jeszcze tego samego dnia usłyszałem zarzuty i zostałem zawieszony. Całe życie wywróciło mi się do góry nogami – dodaje.

"Tuż po usłyszeniu zarzutów, w wieku 45 lat, Dragon przeszedł na emeryturę. Wiedział, że sprawa szybko się nie skończy, a on nie wyobrażał sobie funkcjonowania z łatką przestępcy" – pisze Onet. I przypomina, że sprawa jest w sądzie, ale wciąż nie odbyła się pierwsza rozprawa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj