W 2026 roku czas letni wprowadzimy w ostatni weekend marca. Dokładnie w nocy z soboty na niedzielę (29 marca) musimy przestawić zegarki z godziny 2:00 na 3:00. Oznacza to, że tej nocy pośpimy o godzinę krócej, ale w zamian zyskamy dłuższe popołudnia z naturalnym światłem słonecznym.
Warto zauważyć, że w tym roku operację tę przeprowadzimy wcześniej niż w poprzednich latach. Przykładowo, w 2024 roku zegarki przestawialiśmy dopiero 31 marca, a rok później – 30 marca.
Zmiana czasu na letni. Rozporządzenie jest jasne
Zasady zmiany czasu w Polsce reguluje rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów. Dokument ten ściśle wyznacza daty wprowadzenia i odwołania czasu letniego aż do końca 2026 roku. Polska realizuje w ten sposób unijną dyrektywę 2000/84/WE, która narzuca wszystkim państwom członkowskim wspólny harmonogram. Zgodnie z tymi przepisami, czas letni odwołamy dopiero 25 października 2026 roku. Wtedy wskazówki zegarów przesuniemy z godziny 3:00 na 2:00, wracając do czasu zimowego.
Czy to już koniec zmian czasu?
Dyskusja o likwidacji sezonowych zmian czasu trwa od lat, jednak konkretnych decyzji wciąż brakuje. Bruksela rozpoczęła ten proces już w 2018 roku, kiedy to aż 84 proc. obywateli UE opowiedziało się za rezygnacją z przestawiania zegarków. Mimo to państwa członkowskie nadal nie osiągnęły pełnego porozumienia. Obecnie sytuacja wygląda następująco. Komisja Europejska ogłosiła, że system dwukrotnej zmiany czasu obowiązuje przynajmniej do końca 2026 roku. Unijny komisarz ds. transportu, Apostolos Dzidzikostas, zapowiada nowe badania i dąży do ostatecznego zakończenia tej praktyki. Polska prezydencja w Radzie UE w 2025 roku odświeżyła temat, ale na realne efekty legislacyjne musimy jeszcze poczekać.
Choć politycy różnych ugrupowań deklarują chęć zniesienia tego obowiązku, proces hamują obawy o synchronizację rynków finansowych, transportu i lotnictwa w całej Europie. Do czasu wypracowania wspólnego stanowiska przez wszystkie kraje wspólnoty, musimy pamiętać o przestawianiu zegarków dwa razy w roku.