Dziennik Gazeta Prawana logo

Na Facebooku też kłócą się o Wawel

15 kwietnia 2010, 07:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zwolennicy i przeciwnicy pochowania pary prezydenckiej na Wawelu są najbardziej widoczni nie na Rynku w Krakowie czy placu Zamkowym w Warszawie, ale na Facebooku, Twitterze i Wykopie. To portale społecznościowe zdominowała awantura o miejsce pochówku Lecha i Marii Kaczyńskich.

Konto na Facebooku "NIE dla pochowania Kaczyńskich na Wawelu" ma szansę stać się grupą zdobywającą zwolenników najszybciej w polskiej historii Facebooka. Założone wczesnym popołudniem we wtorek już pod koniec dnia miało kilkanaście tysięcy fanów. Wczoraj dobiło do blisko 40 tys. zwolenników.

Z mniejszym rozmachem, ale również przeciwko Wawelowi, działają na tym portalu społecznościowym grupy: "NIE Kaczyńskiemu na Wawelu" (ponad 15 tys. fanów), "TAK dla Stadionu Narodowego na Wawelu" (3,5 tys.) czy "TAK dla pochowania Kaczyńskich w piramidzie Cheopsa" (3,5 tys.).

Choć dyskusja na Facebooku rozgorzała też na temat pomysłu nazwania Stadionu Narodowego imieniem Lecha Kaczyńskiego, to jednak wybór miejsca pochówku prezydenta wzbudził największe emocje. To właśnie na Facebooku przez całą środę organizowane były wieczorne protesty przeciwko pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, we Wrocławiu czy w Poznaniu.

Także wpisy w polskim Twitterze od wtorku dotyczą niemal wyłącznie pogrzebu pary prezydenckiej. Tu jednak siła zwolenników i przeciwników pochowania prezydenta w Krakowie jest w miarę wyrównana, bo duża część użytkowników tego serwisu to politycy, publicyści i blogerzy prawicowi. Temat jednak tak rozgrzał serwis, że hasło "pogrzeb" zostało w ostatnich dniach użyte już 1,5 tys. razy, "Kraków" - 1,4 tys., a "Wawel" - blisko tysiąc razy. Tym samym trafiły do listy najpopularniejszych tagów w polskiej wersji serwisu.

Na Wykopie dyskusja o miejscu pochówku zmobilizowała internautów tak bardzo, że aż w czterech odsłonach trafiła na główną stronę portalu. "Internet zawsze miał to do siebie, że wszelkie emocjonujące wydarzenia bardzo pobudzały jego użytkowników do aktywności" - tłumaczy socjolog nowych mediów prof. Kazimierz Krzysztofek. "Teraz zaś wyjątkowo wyraźnie obserwujemy to, co w socjologii nazywa się rozhamowaniem, czyli przełamaniem normalnie ograniczających dyskusję barier. Czyli to, co nie przystoi w tradycyjnych mediach, w sieci właśnie jest jak najbardziej dyskutowane i roztrząsane" - dodaje Krzysztofek. Dodaje, że choć internauci zdają sobie sprawę, iż ich głos niewiele zdziała, to i tak nie zaprzestaną spierać się między sobą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj