Dziennik Gazeta Prawana logo

Zientarski ma rehabilitację bez kolejki

11 kwietnia 2008, 17:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zientarski walczy o życie w szpitalu
Zientarski walczy o życie w szpitalu/Inne
Żeby dostać się do Kliniki Rehabilitacji Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy, trzeba czekać nawet trzy lata. To jedna z najlepszych placówek w kraju. To tu lekarze wybudzili pacjenta ze śpiączki, która trwała 19 lat. I to tu trafił Maciej Zientarski. "Jakim prawem przyjęto go poza kolejką?" - pytają oburzeni bydgoszczanie na antenie Radia Gra.

Bydgoszczanie, przepytani przez reporterów Radia Gra, nie kryją swojego oburzenia z powodu przyjęcia dziennikarza do Szpitala Uniwersyteckiego im. Jurasza. "Tak nie powinno być", "Uważam, że wszyscy równo powinni być przyjmowani" - mówią.

"Czy to prawda, że na przyjęcie na oddział rehabilitacji trzeba czekać nawet trzy lata?" - zapytaliśmy pracowników szpitala. "Dużo zależy od urazu" - odpowiada nam pielęgniarka. "Czasami wystarczy dwa miesiące" - dodaje.

Rehabilitacja w szpitalu jest podzielona na dwa piony. Pierwszy z nich to tak zwana rehabilitacja wczesna - są tu leczone osoby, które miały wypadek w ciągu ostatnich dwóch, trzech miesięcy.

Maciej Zientarski trafił właśnie na wczesną rehabilitację. Jednak chętnych na takie leczenie jest znacznie więcej niż miejsc. Prawie wszyscy z nich przeszli ciężkie wypadki i kwalifikują się na oddział. Nie są jednak przyjmowani z powodu braku łóżek.

Zastępca dyrektora do spraw lecznictwa placówki, Stanisław Prywiński, w bydgoskim Radiu Gra (posłuchaj go tutaj) powiedział, że nie wie, czy dziennikarza przyjęto poza kolejką, a osoby, które o tym zdecydowały, są teraz na urlopie. Wrócą do pracy w przyszłym tygodniu i wtedy dyrektor wyjaśni z nimi okoliczności tej sprawy.

"Rodzina zastrzegła sobie, aby nie udzielać żadnych informacji na temat stanu zdrowia pana Macieja Zientarskiego" - dodaje Stanisław Prywiński na łamach "Gazety Pomorskiej".

W szpitalu jest też oddział rehabilitacji późnej. Leczone są tam osoby z urazami starszymi niż trzy miesiące. Na przyjęcie na ten oddział czeka się nawet trzy lata.

Dziennikarze motoryzacyjni Maciej Zientarski i Jarosław Zabiega 27 lutego uderzyli rozpędzonym ferrari w podporę wiaduktu. Jechali około 200 kilometrów na godzinę. Zabiega zginął na miejscu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj