Nie przyjdę, bo jestem w telewizji - takie usprawiedliwienie przysłał do sądu bokser z Częstochowy oskarżony o groźby i próbę wymuszenia haraczu. Mężczyzna przekonuje, że nie może się stawić, bo... jest w domu Wielkiego Brata. Marcin N. bierze udział w programie "Big Brother".
Bokser miał wczoraj stawić się w sądzie i wysłuchać aktu oskarżenia. Ale nie przyszedł. Przysłał list, w którym tłumaczył, że nie będzie go, bo bierze udział w telewizyjnym reality show "Big Brother" - podaje "Gazeta Wyborcza".
Zamknięty w domu Wielkiego Brata Marcin N. sugeruje, że proces mógłby się zacząć bez niego. Ale sąd na razie odroczył tylko sprawę - przy odczytywaniu aktu oskarżenia na sali muszą być wszyscy, których dotyczą zarzuty.
Tymczasem do sądu nie przyszła też druga oskarżona. Przyjaciółka boksera Agnieszka B. Według śledczych, kobieta miała podbierać pieniądze byłemu mężowi i teściowi, bogatemu przedsiębiorcy. Marcin N. chciał wyłudzić od biznesmena sto tysięcy złotych. Groził też byłemu mężowi kobiety.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl