Większość najemców od kilku mięsięcy, zamiast zarabiać na sklepach położonych w reprezentacyjnych galeriach, dokładają do nich. Winny jest kryzys i rosnące w ekspresowym tempie kursy obcych walut, w których niestety określono stawki za metr kwadratowy wynajmowanej powierzchnni.
Jeszcze rok temu chętnych do każdej nowo powstającej galerii handlowej było kilka razy więcej niż miejsc. Praktycznie każdy sprzedawca chciał mieć lokal w nowoczesnym centrum. A że ekonomiści przepowiadali świetlaną przyszłość, handlowcy zanim otworzyli swój salon, już liczyli zyski. - mówi DZIENNIKOWI Krzysztof Seroka, właściciel sklepu z markowymi jeansami w białostockiej galerii Carrefour Zielone Wzgórza. Właśnie euro jest największym zmartwieniem handlowców. W tej walucie większość z nich płaci czynsze.
" A kupujących coraz mniej. Obroty spadły o niemal o połowę" - mówi Seroka. "W tej chwili nie zarabiam nawet na czynsz. Ratuje nas sprzedaż internetowa, którą uruchomiliśmy w ostatnich miesiącach. Gdybym tylko mógł, zlikwidowałbym ten sklep w jednej sekundzie" - dodaje. Na to go nie stać. Dlatego założył Porozumienie Kupców Polskich, aby przedsiębiorcy z podobnymi problemami połączyli siły.
W podobnej sytuacji jest bowiem mnóstwo handlowców. W ciągu kilku tygodni zapisało się do stowarzyszenia 400 firm, m.in. z Konina, Płocka, Kalisza, Poznania, Gdańsk i Bydgoszczy. Chcą wywalczyć, aby w przypadku rezygnacji z umowy najmu, odszkodowanie dla galerii wynosiło trzy miesiące.