: Przez jakiś czas to ja okupowałem pozycję numer jeden. W ostatnich latach udało mi się wygrać wiele rankingów, tym razem okazało się, że są lepsi ode mnie, czego
serdecznie kolegom z branży gratuluję. Czapki z głów. Szczególnie cieszy mnie oczywiście sukces Justyny, z którą pracujemy w jednej firmie, robimy ten sam program. To naprawdę świetna i
utalentowana dziennikarka.
Wiele czynników. Zaangażowanie, fachowość, to czy się lubi widzów, czy nie - wbrew pozorom to widać. Także to, jak dużo dziennikarz pokazuje się poza swoją podstawową anteną. Akurat
Maciej Orłoś oprócz tego, że prowadzi Teleekspress, robi bardzo dużo ciekawych rzeczy. Ludzie to dostrzegają i doceniają. Ale od lat w czołówce najbardziej lubianych prezenterów nie było
żadnej rewolucji. To oznacza, że każdy z nas ma grupę wiernych widzów.
Nie mam pojęcia. Ale moim zdaniem, jeśli ktoś - tak jak ja - chce pracować w dziennikarstwie, a szczególnie w dziennikarstwie informacyjnym, to nie powinien się kierować przede wszystkim
sympatią widzów. Naszym podstawowym zadaniem jest solidne, rzetelne informowanie ludzi o tym, co się dzieje w kraju i na świecie. Dla mnie najważniejszy jest kredyt zaufania, na który u widzów
pracowałem przez wiele lat. Wierzę, że to właśnie dzięki niemu chcą oglądać program, który prowadzi Durczok. Od wdzięczenia się do widzów są inne produkcje. To rozmaite teleturnieje i
przeglądy twórczości wokalno-tanecznej. W nich prowadzący kokietują widzów, a ci albo to kupują, albo nie.
Są bardzo miłym, nawet bardzo miłym dodatkiem do pracy. Każdy wygrany plebiscyt ogromnie mnie cieszy, teraz jestem zadowolony, bo cały czas jestem w trójce ulubionych prezenterów. Ale nie
pracuję dla rankingów.