Dziennik Gazeta Prawana logo

"Widziałem, jak oknem wyleciało krzesło"

29 marca 2009, 18:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Przechodziłem Bedford Street koło pubu The Bridge House, gdy przez wielka szybę wyleciało krzesło" - opowiada DZIENNIKOWI Marcin Bator, prezes Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej. I przyznaje, że burdy na ulicach Belfastu rozpętali Polacy. "W kilka godzin pseudokibice zrujnowali porozumienie między protestantami i katolikami, które budowaliśmy przez trzy lata" - dodaje.


Około godziny 14:30 przechodziłem Bedford Street koło pubu "The Bridge House", gdy przez wielka szybę wyleciało krzesło. Chwilę później z lokalu wybiegło 50 Polaków, którzy rozbiegli się po pobliskich uliczkach. Po kilku minutach przyjechała policja, przed pubem czekało na nich dwóch zalanych krwią Polaków. Widziałem, że mieli porozcinane głowy.


Sytuacja jest niecodzienna. Od kilkunastu lat policja tutaj nie miała takich problemów z kibicami jak wczoraj. Nie mówimy o wszystkich Polakach, ale o grupie około 250 pseudokibiców, którzy przyjechali na mecz bez biletów. Już od godzin przedpołudniowych na mieście widzieliśmy, że są tutaj nie po to, by kibicować reprezentacji Polski. Oni zwyczajnie szukali zaczepki.


Tak, w tym pubie około 50 Polaków zaczęło się bić z kibicami północnoirlandzkimi. Sytuacja wynikła ewidentnie z tego, że Polacy zaczepiali tutejszych. Poza tym byli pod wpływem alkoholu.


Kibice zaczęli przemieszczać się na stadion. Kilka konfrontacji z Irlandczykami nastąpiło po drodze, pod mniejszymi pubami. Ale największa zadyma rozpętała się dosłownie 500 metrów od stadionu, na Tates Avenue. To ulica, na której zawsze zbierają się kibice Irlandii Północnej i spora ich grupa czekała tam na Polaków. Każda przechodząca tamtędy grupa z Polski była zaczepiana - gwizdano na nich i obrzucano butelkami. Wtedy do akcji wkroczyła policja, zablokowano ulice. Był moment, kiedy wszyscy tłukli się ze wszystkimi - Irlandczycy z Polakami, Polacy z policją i policja z kibicami z Irlandii.


Tuż przed rozpoczęciem meczu grupa około 70 polskich kibiców bez biletów chciała sforsować bramki na stadion. Rzucili się na irlandzkich stewardów sprawdzających bilety i wtedy znowu wkroczyła do akcji policja. Polaków przepędzono do jednej z niebezpieczniejszych dzielnic Belfastu - w okolice Donegall Road. Tam kibice zostali otoczeni kordonem. A oni cały czas chcieli wejść na stadion. Dopiero po półgodzinnych pertraktacjach z policją Polaków przeprowadzono do centrum. Tam czekały na nich podstawiono autokary, które odwiozły ich do Dublina.

>>> "Krzesłami w okna rzucali Polacy"


Sam mecz przebiegał w miarę spokojnie. W przerwie nastąpił jeden incydent - polscy kibice próbowali przedrzeć się przez ogrodzenie oddzielające ich sektory od kibiców z Irlandii. Z płotów ściągnęła ich policja.


Słyszałem o tym. To zemsta za kibiców z Polski. Domyślam się, dlaczego tak się stało. Przed meczem plan policji zakładał, że kibice na stadion nie będą docierać przez Tates Avenue, bo przebiega ona przez protestancką dzielnicę zwaną "The Village". Ale policjanci nie mieli wyboru i musieli kibiców wpędzić w jedną z uliczek tego rejonu, by otoczyć ich z dwóch stron.

Później właśnie w tamtej okolicy grupa irlandzkich kibiców zaczęła się ścierać z policją w odwecie za to, że funkcjonariusze dopuścili do wejścia polskich kibiców do dzielnicy, która miała być zamknięta. No i w nocy Irlandczycy mogli mścić się dalej.


Polacy zaczęli się do niej wprowadzać z uwagi na najtańsze mieszkania. Gdy lokalni protestanci dowiedzieli się, że Polacy to katolicy, zaczęli ich atakować. Stowarzyszenie Polskie w Irlandii Północnej przez trzy lata tłumaczyło, że chcemy tam spokojnie żyć i się integrować. Organizowaliśmy mecze piłki nożnej dla młodych Irlandczyków i Polaków, wycieczki dla całych rodzin, lekcje polskiego dla mieszkańców... Wszystko na nic.


Wystarczyło kilka godzin wandalizmu pseudokibiców, by zrujnować to, co mieszkańcy i nasze stowarzyszenie z trudem budowali przez trzy lata. Przecież teraz wszystkie lokalne gazety napiszą o Polakach wywołujących zadymy z policją, niszczących puby i atakujących irlandzkich kibiców. Cofamy się do punktu wyjścia.

*Marcin Bator, dyrektor Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj