Rafał, 35 lat, psycholog, Warszawa: Moja 3-letnia córka zachorowała na coś, co wyglądało jak grypa. Miała gorączkę, spuchnięte, załzawione oczy, była słaba, skarżyła się, że bolą ją nóżki i rączki. Zadzwoniłem do przychodni, by zapisać ją do lekarza. Usłyszałem, że najbliższy wolny termin jest za trzy dni. Mówię, że dziecko dziś potrzebuje lekarza. ”. Zamówiłem prywatną wizytę domową za 200 zł.
Małgorzata, 30 lat, grafik komputerowy, Łódź: Córka dostała na wyjeździe poważnych bólów brzucha. Po powrocie wybrałyśmy się do przychodni rejonowej. Szczególnie zależało mi na skierowaniu na badania moczu i USG brzucha. W przychodni przed godz. 16 dowiedziałam się, że nie dostanę się już do dziennego lekarza i muszę zapisać się do dyżurnego lekarza pediatry. Po odstaniu w kolejce dwóch godzin w końcu udało mi się dostać do pani doktor. . Jak tłumaczyła, zabrano jej nawet odpowiednie druczki, na których wydaje się skierowania do specjalistów czy osobne badania. Efekt był taki, że spędziłam z córką w przychodni 4 godziny i wyszłam z niczym. Aby uzyskać skierowanie, musiałam wziąć zwolnienie z pracy i następnego dnia znowu iść z nią do przychodni.
Mirosława Kuś, 54 lata, Szczecin: Mam potworne bóle kręgosłupa. Prześwietlenie rentgenowskie wykazało, że są jakieś zmiany. Na początku marca lekarz rodzinny skierował mnie do neurologa. Pani w rejestracji powiedziała jednak, że najbliższy termin jest dopiero w maju. A mnie boli tak, jakby ktoś wbijał mi do kręgosłupa długą szpilę. . Ale przecież nie po to płacę prawie 1 tys. zł na ZUS, żeby jeszcze wykładać kolejne 70 zł za wizytę u lekarza.
Ewa, 50 lat, specjalistka od ubezpieczeń, Katowice: Zraniłam się w głowę, więc pogotowie zabrało mnie do szpitala. Lekarz opatrzył mnie i powiedział, że mam natychmiast wrócić, jeśli głowa będzie dokuczać. Dwa dni później w nocy poczułam ostry ból, więc córka zawiozła mnie na izbę przyjęć. . Obok na noszach leżała staruszka z rozbitą głową. Czułam się coraz gorzej, ale nie mogłam się położyć. .
Barbara, 32 lata, specjalistka od marketingu, Warszawa: Późnym wieczorem moje półroczne dziecko dostało wysokiej gorączki. Zadzwoniłam po nocną pomoc lekarską na numer, który wisiał w naszej przychodni pediatrycznej. Tam podano mi numer prywatnego pogotowia ratunkowego, które podobno ma z przychodnią kontrakt. Na pogotowiu spytano mnie, czy sprawa jest pilna, a potem poradzono, by jednak jechać do przychodni. Stamtąd zostałam znowu odesłana do pogotowia. Gdy zadzwoniłam, obiecali, że przyjadą. Czekałam do rana, a potem wezwałam prywatnego lekarza. , pani doktor ma już dziś komplet wizyt".
Aleksandra, 60 lat, emerytka, Kraków: Mam chory kręgosłup, a od kręgosłupa boli mnie noga. Jedynym lekarstwem są masaże i rehabilitacje. Co jakiś czas dostaję więc skierowanie na te zabiegi. . Na nogę i kręgosłup naraz, choć tylko wtedy te zabiegi mają sens, skierowania nie dostanę.