Polski oddział znanej na całym świecie agencji reklamowej Young&Rubicam znalazł w barwach Wielkiej Brytanii flagę Polski. Patrząc na efekt, chciałoby się rzec: rewelacyjny pomysł. Problem w tym, że w 2004 roku swoje barwy narodowe na fladze Brytyjczyków znaleźli Francuzi.

W notce zatytułowanej "France 1/Pologne 0" zwrócił na to uwagę serwis internetowy JoeLaPompe, który specjalizuje się w wyszukiwaniu podobnych reklam.

"My często na tę stronę wchodzimy. Często ujawnia ona przypadki ewidentnych plagiatów. Niestety nasza kampania jest tam przedstawiona w sposób wyjątkowo tendencyjny, mimo że plagiatem nie jest. Aby uczciwie ocenić, czy coś jest plagiatem, trzeba wziąć pod uwagę wszystkie elementy, które tworzą pomysł, a nie jedynie przypadkowe (twórcy nie znali tamtej pracy) i fragmentaryczne podobieństwo formalne" - mówi DZIENNIKOWI Grzegorz Warszawski, copywriter z agencji Young&Rubicam i jeden z autorów kampanii.

"Siłą rzeczy kampanie, których bazę będzie stanowiło wykorzystanie jakieś znanego elementu, w tym przypadku flag państw, dla laika na pierwszy rzut oka będą wyglądać podobnie. Najważniejszy jest jednak komunikat, jaki niesie ze sobą reklama. W tym przypadku jest on zupełnie inny i oryginalny i dlatego zyskał uznanie na międzynarodowych i polskich festiwalach reklamowych, gdzie szczególnie zwraca się uwagę na oryginalność pomysłów " - dodaje Warszawski.

Francuski plakat promuje przewoźnika kolejowego Eurostar, którego pociągi kursują między Londynem a Paryżem. Nasz plakat prezentuje wycinek brytyjskiej flagi, na której biały prostokącik wskazuje polskie barwy narodowe. Poniżej autor napisał: Joseph Conrad, Polskie Siły Powietrzne 1940 - 1947 oraz budowniczy Bobski. I podpis: "My już u ciebie byliśmy. Czas, abyś ty odwiedził nas".

Pomysłowa reklama Polski w Wielkiej Brytanii to element nieco większej kampanii Polskiego Instytutu Turystyki zatytułowanej "Twórz historię - odwiedź Polskę". Wydano także podobny plakat w wersji dla Francuzów. Pod prostokącikiem wskazującym naszą flagę znalazły się podpisy: Fryderyk Chopin, Roman Polański i... polski hydraulik.

Dyrektor kreatywny Young&Rubicam Brands Michał Imbierowicz zwraca uwagę, że JoeLaPompe obie akcje reklamowe zredukował tylko do jednego plakatu, przez co mniej zwraca się uwagę na kompletnie inną ideę kreatywną, a jedynie zwraca się uwagę na samo podobieństwo obrazków. "A tu trzeba porównać całokształt kampanii i ich zupełnie inne przesłania!" - tłumaczy. "Tu nie ma mowy o żadnym plagiacie" - kwituje. I na dowód odsyła nas do strony internetowej, na której przedstawiono wszystkie plakaty reklamujące Eurostara.

p

Filip Jurzyk: Kampania Polskiej Izby Turystyki - internauci zarzucają wam plagiat.

Young&Rubicam: Na początek uściślijmy. Nasza kampania uzyskała bardzo wysokie noty wśród internautów. Stosując logikę tych, którzy zarzucają plagiat, można by zarzucić to samo innej kampanii Eurostar przestawiającej twarze pobitych ludzi i doszukiwać się podobieństw do słynnej kampanii „Bo zupa była za słona”, co jest oczywistym absurdem. Bo podobieństwo sprowadza się tylko i wyłącznie do zabiegu formalnego. Przesłanie jest kompletnie inne..

To jakie jest przesłanie tej akcji plakatowej?

Reklama musi mieć swoją główną wiodącą myśl. Szukaliśmy sposobu, żeby promować nasz kraj, nie posługując się Cepelią. Szukaliśmy motywu który może skłonić obcokrajowców do zwrócenia uwagi: wpadnij do nas, jesteśmy związani bardziej, niż ci się wydaje. Nasze plakaty mówią, że my Polacy zasłużyliśmy się w historii Wielkiej Brytanii i Francji, więc teraz przedstawicieli tamtych krajów zachęcamy do złożenia nam rewizyty i tworzenia u nas swojej historii. Wykorzystaliśmy przy tym element graficzny, czyli flagi państwowe. Nie można więc skupiać się tylko na elemencie graficznym, bo trzeba patrzeć na pomysł jako całość, na przekaz i to, co reklama komunikuje.

Ale w ten sposób można tłumaczyć każdy plagiat: że autor miał co innego na myśli.

W plagiatach autor ma dokładnie to samo na myśli. Kopiuje ideę. I to właśnie definiuje plagiat. Ale bardzo dużo jest też reklam, które wykorzystują podobne elementy. Niedawno w prasie pojawiło się zamieszanie gdy promowano Rok Chopinowski. To się spotkało z zarzutem, że gdzieś kiedyś sklep muzyczny reklamował się w podobny sposób, wykorzystując motyw klawiatury na przejściach dla pieszych. Patrzono na to jako na zbieżność obrazków. Tymczasem w polską reklamę opatrzono cytatem z Norwida: Ideał sięgnął bruku, co tworzyło inną jakość, zupełnie inny sens reklamy i trudno nazwać to plagiatem.

Czyli plagiaty nie istnieją?

Wręcz przeciwnie, można znaleźć całą masę! Wspomniany serwis JoeLaPompe prezentuje ich naprawdę wiele. Naprawdę warto zajrzeć. Ale wówczas chodzi nie tylko o motyw, ale o skopiowanie idei... Dlatego o naszą kampanię jesteśmy spokojni, bo prace zostały nagrodzone na polskich i międzynarodowych festiwalach, gdzie zwraca się szczególną uwagę na oryginalność myśli, m.in na: Piran Idea 2008, Goldendrum 2008 i Złote Orły 2008. Nikt nie miał wątpliwości: ten pomysł jest świeży.

*w imieniu agencji Young&Rubicam z DZIENNIKIEM rozmawiali dyrektor kreatywny Michał Imbierowicz i copywriter Grzegorz Warszawski. Autorami plakatu są Rafał-Fidler Wieruszewski, Grzegorz Warszawski