Dziennik Gazeta Prawana logo

Złe prawo znieczula ludzi

23 kwietnia 2009, 19:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Złe prawo znieczula ludzi
Inne
Ludzie samotni, bezradni, zrozpaczeni nawet nie wiedzą, że należy im się jakaś pomoc. Albo byli już wszędzie i odeszli upokorzeni z kwitkiem. Powinny ich wspierać powołane do tego instytucje państwowe. A jak one działają? Czasem wydaje się, że robią wszystko, by ludzie nie dowiedzieli się, że im się pomoc należy.


Mam z tym do czynienia, niestety, na co dzień. . A przecież tym ludziom można pomóc. Nie wiem, czemu się tego nie robi. Przecież są powołane do tego instytucje państwowe. Są. Ale jak one działają? Czasem wydaje się, że robią wszystko, by ludzie nie dowiedzieli się, że im się pomoc należy. Opiekujemy się rodziną, która zaadoptowała dzieci chore na HIV. Znam walkę tych rodziców o należne im prawa i pomoc dla chorych dzieci. Nikt ich o niczym nie poinformował. Sami przewertowali wiele przepisów i heroicznie domagali się wszystkiego. Czuli się jak żebracy, intruzi i usłyszeli, że ”inni mają gorzej i tak nie rozrabiają!”. Wydawało się momentami, że ktoś chce przed nimi ukryć, że według ustaw należy im się naprawdę wiele. A przecież ludzie, których dotyka nieszczęście, często nie mają odwagi ani siły, by walczyć. Są załamani. Potrzebują pomocy psychologa i życzliwości, by się pozbierać.


Drugi człowiek. Rodzina, sąsiad, ale przede wszystkim ci, którzy za niesienie pomocy dostają pieniądze. Powinni wychodzić do chorych ludzi sami, jeśli tylko wiedzą, że są tacy w ich rejonie. Powinni służyć radą, traktować życzliwie, a przede wszystkim indywidualnie. Każdy człowiek inaczej cierpi i jest w innej sytuacji. Znam kobietę, która ma dwoje niepełnosprawnych dzieci i dostaje od państwa 60 pampersów miesięcznie… choć potrzebuje ich 200, a ma i inne wydatki. I taka jest właśnie często opieka społeczna. Biurokracja, brak życzliwości. Przepisy są często nieludzkie, nieelastyczne i pracownik socjalny często rozbija się o mur biurokracji, niemożności. Staje się bezsilny, rozgoryczony i trudno mu wykrzesać życzliwość. A przecież do ludzi chorych, cierpiących trzeba mieć cierpliwość, trzeba być spokojnym i wyrozumiałym.


Niestety każda z tych rzeczy. . Jest Wanda, kobieta niemal całkowicie niewidoma. Kiedy była w Indiach, adoptowała w tamtejszym przytułku dziecko. Niewidome, pozbawione gałek ocznych. Wanda jest bardzo dzielna, ale ledwie sobie radzi. Nasza fundacja przekazywała jej tysiąc złotych miesięcznie, by mogła rehabilitować dziecko. I wie pani, co się stało? Kiedy opieka społeczna się o tym dowiedziała, zabrała jej wszelkie świadczenia, bo uznała, że kobieta ma zbyt wysokie, stałe dochody. W dodatku urząd skarbowy naliczył jej od naszej pomocy podatek! Jeśli chcę jej dalej pomagać, muszę kombinować, jak to zrobić, by nie uznawano tego za stały dochód. Moja fundacja buduje z jednego procenta ośrodek dla niepełnosprawnych. I muszę zapłacić państwu za karę podatek VAT w wysokości 4 mln zł. A przecież ja to buduję, wyręczając państwo. Gdzie tu jakiś sens? Tyle, że ja krzyczę i mnie słychać, a tych ludzi, którzy żyją w całkowitej nędzy, nikt nie chce słyszeć. Więc gdzie mogę, krzyczę za nich.


Gdybym ja pracowała w opiece społecznej, sama bym widziała: tam przymierają głodem, tam przeżywają załamanie, bo był wypadek, a tam urodziło się niepełnoprawne dziecko. I sama zgłaszałabym się, żeby im pomóc. Nawet jeśli nie ma pieniędzy, żeby zaspokoić ich wszystkie potrzeby, można pomóc psychologicznie. Pamiętajmy: .


Na pewno były sposoby, żeby zapobiec tej sytuacji. Nawet teraz można gdzieś ją umieścić, uwolnić ją od tego miejsca, którego nie może znieść. Trzeba tylko chcieć. Pomaganie wymaga życzliwości i indywidualnego podejścia. A Powinniśmy zająć się tym, żeby nikt nie dogorywał w nędzy i samotności. . PFRON czasem traktuje nas jak żebraków, naciągaczy. To naprawdę może zniechęcać do jakiegokolwiek działania. Skoro ja mam kłopot z instytucjami pomocowymi, to co dopiero Marlena Ptak, której nikt nie zna? Czy ta kobieta musi tak cierpieć? Naprawdę państwo wobec takiego obywatela nie ma żadnych obowiązków?


A przecież nie jest tak, że Bo mogą to robić dobrze. Są przecież urzędnicze anioły, które zadzwonią do podopiecznych i zapytają: co słychać?

*Anna Dymna, aktorka, prowadzi fundację Mimo Wszystko, która pomaga niepełnosprawnym

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj