Dziennik Gazeta Prawana logo

Moda na zawodówki i technika

26 czerwca 2009, 18:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rekordy popularności biją w tym roku szkoły zawodowe i technika w całej Polsce. Są klasy, w których o jedno miejsce bije się nawet pięć osób. I choć absolwenci gimnazjów nadal najchętniej wybierają licea ogólnokształcące, wyraźnie widać, że do łask wróciły szkoły, w których można się nauczyć konkretnego zawodu.

Jeszcze kilka lat temu tzw. zawodówkom wieszczono rychłą śmierć, jednak zakończony właśnie nabór do szkół średnich wyraźnie pokazuje, że taki los z pewnością im nie grozi.

W samej tylko Warszawie technika i szkoły zawodowe wybrało . I tak na przykład, by dostać się do klasy o specjalizacji mechanik samochodowy, trzeba było pokonać blisko czterech kandydatów.

"Zainteresowanie technikami i zawodówkami rzeczywiście z roku na rok rośnie. Głównie dlatego, że młodzi ludzie są coraz bardziej pragmatyczni i wiedzą, jakie są wymagania rynku pracy" - mówi Iwona Bugajska, zastępca dyrektora miejskiego wydziału edukacji we Wrocławiu. Tam aż połowa gimnazjalistów zdecydowała się na zdobywanie konkretnego fachu. Podobnie jest w całej Polsce.

- tłumaczy Renata Fudała, wicedyrektorka Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 17 w Łodzi.

Szkoła nr 17 z Łodzi jest związana z koncernem Gilettes, więc jej wychowankowie mogą być pewni, że znajdą tam zatrudnienie. Taki model funkcjonuje od dawna na Zachodzie, a kilka lat temu dotarł również do Polski.

Ale jest jeszcze inna przyczyna lawinowego wzrostu zainteresowania kształceniem zawodowym. Do tej pory rodzice za wszelką cenę starali się wysłać swoje dzieci do liceów ogólnokształcących, czasem nawet wbrew ich chęciom i zainteresowaniom.

"Jest to o tyle uzasadnione, że w ubiegłych latach do liceów dostawały się dzieci z małą liczbą punktów i potem zwyczajnie sobie nie radziły. Musiały zmieniać szkołę" - mówi Krzysztof Gatz z urzędu miasta w Bydgoszczy.

Gatz nie ukrywa, że chodziło również o wypromowanie techników i zawodówek. Zabieg okazał się bardzo skuteczny: . Identyczne rozwiązanie planują wprowadzić w przyszłym roku również inne miasta.

Ale i szkoły zawodowe walczą o nowych uczniów. Przede wszystkim proponując im coraz bardziej atrakcyjne profile klas. I tak np. w technikum w Białymstoku można się uczyć organizacji reklamy, a w Trzebini zostać technikiem architektury krajobrazu albo organizatorem usług gastronomicznych.

Co ciekawe, zmienia się również podejście do szkół uczących zawodu. Jeszcze niedawno pokutowała opinia, że idą do nich jedynie najsłabsi, ci, którzy nie dostali się do żadnego liceum. Teraz nawet absolwenci zawodówek bronią jakości zdobywanego w nich wykształcenia.

Ożywiona dyskusja na ten temat toczy się w internecie. Dlaczego ktoś myśli, że po zawodówce człowiek w ogóle nie czyta?" - napisał internauta Marcin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj