Dziennik Gazeta Prawana logo

Ratownik musi ratować się sam

9 lipca 2009, 17:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ratownik musi ratować się sam
Ratownik musi ratować się sam/Inne
Po głośnej historii ratownika medycznego z Gdańska, na kontraktowych pracowników służby zdrowia padł blady strach. Okazało się, że za drogie leczenie profilaktyczne przed HIV, którym mogą zakazić się od pacjentów, muszą zapłacić sami.

- wspomina 38-letnia Dominika, pielęgniarka z pogotowia ratunkowego w Warszawie. "Reanimowaliśmy zakrwawionego mężczyznę, robiłam mu zastrzyk, gdy nagle machnął ręką i przebiłam sobie strzykawką rękawiczkę. Potem okazało się, że mężczyzna ma HIV" - opowiada.

>>> Przyszli lekarze nie wiedzą nic o AIDS

Kobieta przez miesiąc przyjmowała specjalne leki antyretrowirusowe, które hamują postęp choroby. Kurację w całości sfinansowało wtedy pogotowie. Gdyby do wypadku doszło teraz, Dominika, która pracuje na kontrakcie,

Wszystko dlatego, że od stycznia tego roku obowiązuje znowelizowana ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych. Wynika z niej, że za profilaktyczne leczenie lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych zagrożonych w czasie pracy zakażeniami płaci pracodawca. "A pracownik, który nie jest na etacie, lecz na kontrakcie, sam dla siebie jest pracodawcą i sam wybrał taką formę zatrudnienia" - mówi dr hab. Andrzej Horban, krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

>>> Oskarżył policję, że roznosi zarazki

I właśnie w takiej sytuacji znalazł się niespełna dwa tygodnie temu 23-letni Jakub Matys, ratownik medyczny z gdańskiego pogotowia. Reanimował narkomana, nosiciela HIV. Jakubowi Matysowi zalecono jak najszybsze przyjęcie leków. Ratownik musiał jednak sam je wykupić.

- mówi Matys. Ostatecznie, gdy jego sprawę nagłośniły media, kurację sfinansowali producent leku i prezydent Gdańska.

Ale podobny problem mogą mieć tysiące osób w Polsce. Szacuje się, że na kontraktach może pracować w naszym kraju nawet co drugi lekarz i co dziesiąta pielęgniarka. Wielu z nich wybrało kontrakt, aby więcej zarabiać, a część nie miała wyjścia, bo taka forma zatrudnienia była wygodniejsza i tańsza dla dyrekcji szpitali.

>>> Sprawdź, czy uchronisz się przed AIDS i HIV

Do tej pory niewielu pracowników kontraktowych zdawało sobie sprawę z powagi sytuacji. "Teraz uświadomili sobie, że mogą znaleźć się w takiej sytuacji jak pan Jakub. Przecież takie zagrożenie jest na porządku dziennym. S - podkreśla Grażyna Buczkowska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.

Dominika z Warszawy do dziś pamięta lęk, jaki przeżywała po kontakcie z krwią pacjenta z wirusem HIV. "To był chyba najgorszy okres w moim życiu. Po miesiącu zrobiono mi badanie, które dało wynik negatywny, ale pewność, że jestem zdrowa, miałam dopiero po trzech miesiącach. - dodaje.

>>> Diler narkotyków zakaża kobiety HIV

Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, uważa, że należy zmienić prawo, które w jawny sposób dyskryminuje pracowników kontraktowych. Zwłaszcza że gdyby doszło do zakażenia, to leczenie zakażonego będzie kosztowało budżet znacznie więcej. To zupełny brak perspektywicznego myślenia" - ocenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj