Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska wdowa walczy z amerykańskim Kongresem

6 sierpnia 2009, 20:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dorota i David Lamoree planowali razem długą przyszłość. Ale sześć tygodni po ślubie David zginął w wypadku. To dla Doroty oznaczało też powrót do kraju. Miała bowiem wizę jako żona, a została wdową. Od tamtego czasu minęły prawie cztery lata. Dorota nadal jest w USA i z pomocą teściów walczy z Kongresem o zmianę prawa.

przyjechała do USA w 2004 roku na wizę studencką. Miała zostać za oceanem przez 18 miesięcy. Ale zakochała się w przystojnym policjancie. W połowie 2005 roku para wzięła ślub.

To pozwoliło Dorocie, wtedy już Lamoree, przedłużyć . Dostała tymczasową wizę jako żona obywatela. Według prawa po dwóch latach służby imigracyjne powinny sprawdzić, czy małżeństwo nadal trwa i nie było fikcyjne. Wtedy Dorocie Lamoree przysługiwałoby pełne prawo pobytu.

Ale los chciał inaczej. Sześć tygodni po ślubie David wracał z wieczornej zmiany. Na autostradzie wjechał w niego czoło samochód terenowy. David przeżył, ale w szpitalu stwierdzono . Dorota mogła tylko asystować, kiedy dwa dni potem .

Kiedy zaczęła dochodzić do siebie, dotarła też do niej inna wiadomość. Nie tylko straciła męża, ale teraz miała być deportowana. Miała bowiem . A została wdową. Na szczęście, dzięki dobremu prawnikowi wywalczyła wizę studencką. Może się uczyć, ale nie ma prawa pracy.

Razem z teściami zaczęła też dwie bitwy. Jedna skończyła się skucesem. W miejscu gdzie zginął David ograniczono prędkość. .

Druga bitwa trwa nadal. To walka o to, by wdowy i wdowcy nie byli drugi raz karani. Najpierw bowiem kara ich los, a potem jeszcze państwo. Takich osób nie ma w USA wiele - teraz około 200.

Dwa lata po śmierci Davida rodzina zjednoczyła siły z adwokatem Brentem Reninsonem z Oregonu. On także . Razem udało im się w czerwcu doprowadzić do tego, że Janet Napolitano z wprowadziła dwuletnią przerwę w orzekaniu decyzji w sprawach takich jak Doroty. W lipcu złożono o zmianę prawa.

Ale ostateczna decyzja należy do . Rodzina Lamoree już zarzuciła kongresmenów listami. Na razie odzew jest niewielki. Jej teściowie broni o nią nie składają. "Chyba udowodniła, że zasługuje na stanie się częścią tego kraju" - mówi jej teść Charles Lamoree.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj