Dzisiejsze podpisanie listu intencyjnego w sprawie budowy elektrowni i stopnia wodnego, to duże ustępstwo ministerstwa środowiska w kierunku koncernu Energa S.A. To właśnie ta firma chce zbudować elektrownię w Nieszawie lub Ciechocinku. W kwietniu minister zażądał od niej wskazania źródeł finansowania inwestycji (koszt budowy to ok. 2,5 mld zł) i przedstawienia różnych wariantów budowy i ich wpływu na środowisko.

Reklama

>>> Zapora na Wiśle zagraża milionom ludzi

Mimo że Energa żadnego z warunków nie spełniła, to dziś podlegający ministerstwu Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej podpisał list intencyjny. "Nowa inwestycja jest niezbędna z punktu widzenia bezpieczeństwa włocławskiej tamy i miejscowości nadwiślańskich położonych w dolnym biegu rzeki. Dotychczas pojawiało się wiele koncepcji jak te problemy rozwiązać, począwszy od wniosków, by nic nie robić, aż po postulat rozebrania tamy we Włocławku, ale skrajne pomysły odrzucamy" - powiedział w czwartek wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski.

Tyle że to nie do końca prawda. Za "skrajne" rozwiązanie można równie dobrze uznać budowę elektrowni, którą proponuje Energa. Dla spiętrzenia wody w celu ratowania zapory we Włocławku wystarczy budowa niewielkiego i tańszego progu piętrzącego, który będzie znacznie mniej ingerował w środowisko niż w wariancie proponowanym przez koncern. Tyle że w przypadku budowy elektrowni, firma będzie mogła zarabiać na produkcji energii.

>>> Rospuda kosztowała nas już 136 mln złotych

Dlatego przeciwko inwestycji ostro protestują ekolodzy i to ci z organizacji cieszących się międzynarodowym uznaniem. "Jedyna dotychczasowa ocena oddziaływania na środowisko wykonana dla nowego stopnia wodnego na Wiśle poniżej Włocławka jednoznacznie pokazała, że jej realizacja byłaby niezgodna z polskim i unijnym prawem. Stąd nasze olbrzymie zdumienie w sprawie podpisania listu intencyjnego" - mówi Przemysław Nawrocki, kierownik projektu "Rzeki dla życia" w WWF Polska i dodaje: "Niestety, w przypadku dalszego uporu urzędników ślepych na przepisy prawa, będziemy mieli do czynienia z powtorka z Rospudy w najgorszym wydaniu" - mówi Nawrocki.

Oburzony z resztą jest nie tylko WWF. List protestacyjny do ministra wysłał też Klub Gaja, jedna z najstarszych organizacji ekologicznych w Polsce: "Decyzja budowy drugiego hydroenergetycznego stopnia wodnego na Wiśle poniżej Włocławka wywoła gwałtowny protest ekologicznych organizacji pozarządowych, włącznie z zaskarżeniem decyzji o budowie stopniaw Europejskim Trybunale Sprawiedliwości" - napisali ekolodzy.