Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyścig szczurów niszczy ludzi i firmę

14 października 2008, 02:38
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Od ponad tygodnia DZIENNIK pisze o młodych pracownikach korporacji. Wielkie firmy zmuszają ich do niemal niewolniczej pracy. Polscy yuppie, by wytrzymać zmęczenie i stres, sięgają po dopalacze, alkohol, narkotyki, uprawiają przygodny seks. Inną patologią korporacji jest wszechobecna plotka, która może albo wywindować na szczyt, albo zniszczyć.

Jednak zdaniem psychologa Jacka Santorskiego ludzie, którzy wybierają taką pracę, robią to świadomie. Widocznie lubią szybkie zarobki, mocne wrażenia, życie tu i teraz. Potwierdza to rozmowa z wieloletnim menedżerem wielkich korporacji Bertrandem Le Guernem.


Nie. Rzadko go w ogóle widuję.


Robię dużo, żeby ich praca tak nie wyglądała. Myślę, że wyścig szczurów jest najczęściej spowodowany złym zarządzaniem.


Staram się stworzyć atmosferę, w której będzie się chciało pracować. Zespół ludzi musi pracować dla wartości, czegoś, co jest wymierne i daje sens. Konkurencja między pracownikami nie może być jałowa i destrukcyjna.


Kiedy staje się destrukcyjna dla ludzi, tym samym jest destrukcyjna dla firmy.


Tacy ludzie się zdarzają. Ale znam i takich, którzy od kilkunastu lat pracują w jednej korporacji, bo lubią tę pracę. Nie czuli przymusu, że muszą zarobić w pięć lat na resztę życia. Często zaczynali od najniższego szczebla, ale widzieli perspektywę i chciało im się pracować, żeby pójść wyżej. To, że nie każdy osiągnie sukces, jest oczywiste.


Jeżeli to jest wyznacznik wyścigu szczurów, to owszem - to, co mam, osiągnąłem, pracując dużo. Ale nigdy nie zatraciłem swojej duszy. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć: jeśli startowałem w tym wyścigu, to jego koszt nie okazał się aż tak wysoki, jak to pokazują cytowane przez was badania.


Jestem rozwiedziony. Ale moja praca nie miała tu żadnego znaczenia. Nigdy nie musiałem dokonać wyboru: praca albo życie prywatne. Jakoś starałem się te sfery równoważyć. I tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że walcząc o rozwój zawodowy, nie trzeba zamieniać się w cyborga.


Na pewno są. Ale może badając sytuację w korporacjach, trzeba najpierw przyjrzeć się takim ludziom na studiach: jak imprezują, czy piją kawę litrami i palą papierosy, czy przed sesją zarywają noce. Tacy ludzie nie powstają pod wpływem korporacji, tacy już przychodzą. Tragedią tych, którzy pracują od rana do nocy i muszą się czymś faszerować, jest to, że nie mają szefa, który im powie, że nie o to chodzi. Są firmy - przede wszystkim konsultingowe - w których model biznesowy zakłada, że zamiast ośmiu godzin pracuje się 12. W ten sposób generuje się 50-proc. oszczędność na etatach. Ale to jest wybór. Praca w takiej firmie może być prestiżowa i kusząca mimo ponoszonych kosztów. Ja bym jej nie wybrał.


W przemyśle, usługach taki tryb pracy to legendy. Większość ludzi pracuje 8 godzin. W każdej firmie zdarzy się taki moment, że trzeba zostać dłużej. Kiedy w grudniu 1995 r. po raz pierwszy zostałem powołany na członka zarządu wielkiego telekomu, to nazajutrz zdarzyła się największa awaria tej sieci, cała Warszawa nie miała sygnału. Trzy dni moi ludzie nie wychodzili z pracy, a ja spędziłem z nimi każdą godzinę. Ale to są absolutne wyjątki.


Nie, żaden z tego zysk. Mam najlepszy przykład w swojej firmie: kiedy przyszedłem, zaciekawiła mnie przełożona 10-osobowego zespołu. Dziś ma pod sobą 350 pracowników i jest najlepszym menedżerem, jakiego spotkałem. Jest kobietą, ma 32 lata, dziecko i codziennie wychodzi z pracy ok. 17.30. Nie musi się w niej zarzynać. Wystarczy, że ma niesamowity ciąg na skuteczność i entuzjazm. Nikt nie oczekuje, żeby rezygnowała z osobistego życia. I tak jest najlepsza.


No nie, to są wyjazdy firmowe, niezbyt zresztą częste. Nigdy w weekend, na ogół w ciągu tygodnia, półtora dnia, to wszystko.


Nie, jeśli ja organizuję wyjazd. Nie uznaję tzw. otwartego baru. Na moich wyjazdach jest trochę piwa czy wina na stole, kto chce pić co innego, sam płaci. Zawsze znajdzie się osoba, która się zapomni. Ale nigdy nie widziałem grupowego pijaństwa. W zeszłym roku na takim wyjeździe była zabawa, jakiś alkohol, a chętnych zaprosiłem na siódmą rano na bieganie. I biegaliśmy w piętnaście osób, niektórzy pierwszy raz od lat.


Nie. Odpowiedzialny szef nigdy takich rzeczy nie robi. Odpowiedzialny pracownik umie powiedzieć "nie". Praca w korporacji nie oznacza rezygnacji z przyzwoitości.


Kiedy jest się bezpośrednim szefem dla 30 tys. pracowników, trudno oczekiwać, że w takiej grupie nie będzie plotek.


Oczywiście. Słyszałem choćby, że biorę łapówki.


Mnie akurat nie, bo w tej kwestii mam skórę jak krokodyl. Gdybym się choćby ułamkiem tych plotek przejmował, dawno bym leżał na cmentarzu. Najlepszą odpowiedzią na takie insynuacje jest konsekwentnie postępować zgodnie ze swoimi zasadami.


Słyszałem takie historie. Ale zawsze dla takich ludzi miałem jedną radę, którą sam w życiu stosuję: gdy zaczynam się źle czuć w jakimś miejscu, odchodzę.


Po pierwsze, jeżeli ktoś dużo zarabia, to zakładam, że jest dobry. A dla dobrych jest praca. Po drugie, skoro ci tak dobrze płacą i czujesz, że złapałeś Pana Boga za nogi, to nie narzekaj! Żeby coś osiągnąć, trzeba ponosić koszty. Jeśli bilans zysków jest dla ciebie na plus - to o co masz pretensję? A jeśli na minus - to co tam jeszcze robisz?

*Bertrand Le Guern, wieloletni menedżer wielkich korporacji, od stycznia 2009 r. będzie prezesem zarządu Canal+ Cyfrowy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj