"Mój sposób na najlepszą jedenastkę był taki: na każdą pozycję miałem ranking, w którym znajdowało się po dziesięciu zawodników. Wybierali ich moi obserwatorzy, trenerzy, sędziowie. Jeżeli nazwiska się powtarzały, jechałem na mecz i sprawdzałem" - tak Kazimierz Górski wybierał reprezentację Polski. W jednym z ostatnich wywiadów dla prasy powiedział "Faktowi", że za jego czasów wybór był łatwiejszy, bo wszyscy piłkarze grali w Polsce.
Wybór narodowej jedenastki nie jest łatwy. Za moich czasów wszyscy piłkarze grali w Polsce, dlatego nie było z tym aż takich problemów. Najtrudniej zdecydować się
na napastników, bo wybór jest duży: m.in. Żurawski, Frankowski, Jeleń, Rasiak, no i teraz Piechna, którego zdecydowanie popieram.
Bramkarzy i obronę mamy bardzo dobrych, ale pomoc to nasza najsłabsza linia.
Uważam, że warto skorzystać z podpowiedzi. Selekcjoner powinien to śledzić. Wiadomo jak to jest - prasa pisze, sędziowie podpowiedzą, czasem kibice... Ten, który dokonuje ostatecznego wyboru, powinien brać wszystko pod uwagę i zobaczyć, co ludzie sądzą, bo podejmuje przecież bardzo ważną decyzję.
Bramkarzy i obronę mamy bardzo dobrych, ale pomoc to nasza najsłabsza linia.
Uważam, że warto skorzystać z podpowiedzi. Selekcjoner powinien to śledzić. Wiadomo jak to jest - prasa pisze, sędziowie podpowiedzą, czasem kibice... Ten, który dokonuje ostatecznego wyboru, powinien brać wszystko pod uwagę i zobaczyć, co ludzie sądzą, bo podejmuje przecież bardzo ważną decyzję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|