Wierzę jednak, że ojciec z tego wyjdzie. Muszę wierzyć. Przecież kiedyś bywało gorzej. Choćby w 1996 roku, wtedy lekarze nie dawali mu szans. A jednak wygrał z chorobą.
Tak bardzo chciałbym pomóc ojcu. To jest najgorsze - bezsilność, bezradność. Oczekiwanie w napięciu. Moje życie polega teraz na oczekiwaniu. Na odbieraniu telefonów. Od bliskich, od piłkarzy, trenerów. Dziękuję wam wszystkim za wsparcie w tych trudnych chwilach.
Tato potrzebował krwi i od razu znaleźli się chętni. Oddałem ja, oddał pan Ćmikiewicz, on tu jest codziennie. Oddał Krzysiu Baryła. On i jego brat Józef są przy nas cały czas. Pomagają w kwestiach organizacyjnych, dzięki nim nie zostaliśmy z siostrą sami. No i oczywiście moja żona - ona wcześniej zajmowała się chorą mamą, a teraz z takim samym zapałem pomaga przy tacie.
A tato? Śpi. Ostatni raz rozmawiałem z nim przed przewiezieniem go do szpitala. Powiedział tylko, że boli. Boli go cały czas, dlatego kiedy jestem u niego, staram się go nie męczyć, nie próbuję rozmawiać, bo wiem, że on bardzo chciałby dyskutować, ale nie ma sił. Nie chcę go denerwować.
Niedawno w Anglii cały kraj z zapartym tchem śledził śmierć George'a Besta, legendy wyspiarskiej piłki. Ale ja wolę, żeby ojciec miał spokój. Może to nawet lepiej, że nie trąbi o tym cały świat. Niech tato odpoczywa i niech zbiera siły, by jeszcze raz pokonać chorobę. Niech spełni swoje marzenia i obejrzy mundial z udziałem Polaków. Pewnie pragnę tego nie tylko ja, ale wszyscy ludzie dobrej woli, którzy teraz martwią się o tatę i modlą za niego.
Siostra przyleciala z Grecji tydzień temu, tylko tyle urlopu jej dali, dziś musi wracać. Teraz każdą chwilę ona i mój siostrzeniec chcą spędzić z tatą. Po południu wracają do Aten. Ostatni raz Urszula była w Polsce latem zeszłego roku. Teraz przed przyjazdem przygotowałem ją na spotkanie z tatą. Powiedziałem, że nie jest najlepiej. Że, co tu dużo mówić, jest źle.
Teraz, kiedy ona wyleci, zostanę i będę czekał. Wiecie, co jest najgorsze? Czekanie na ostatni telefon...
"Tato zwyciężył w wielu ważnych meczach, ale to jest gra z najtrudniejszym przeciwnikiem - ze śmiercią. Gra o najwyższą stawkę - o życie. Można walczyć, ale tego meczu nie da się wygrać. Każdy z nas rodzi się i umiera, taka kolej rzeczy" - mówił na początku maja "Faktowi" Dariusz Górski, syn legendarnego Trenera Tysiąclecia. Tego dnia Kazimierz Górski walczył z ciężką chorobą w warszawskim szpitalu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama